Start La Ligi ekscytował całą Europę głównie ze względu na kanonadę w Sewilli (Sevilla - Espanyol 6:4) i świetne występy Realu Madryt (3:0 z Realdem Sociedad) i Barcelony (6:2 z Realem Betis). Jak się jednak okazało, uwadze nie umknął także przykry fakt ze stadionu El Molinon. W Gijon miejscowy Sporting podjął Athletic Bilbao i na inaugurację sprawił niespodziankę, zwyciężając silniejszego rywala 2:1.

Podczas meczu doszło jednak do skandalicznego incydentu: w 22. minucie gry sędzia Carlos Clos Gomez musiał zatrzymać spotkanie, bowiem kibice gospodarze wydawali rasistowskie dźwięki w kierunku czarnoskórego napastnika Athletiku, Inakiego Williamsa. Rodzice pierwszego czarnoskórego zawodnika w historii zespołu z San Mames pochodzą z Liberii, jednak klub traktuje go jako "jednego ze swoich" od wielu lat. W pomeczowym raporcie arbiter relacjonował:
W 22. minucie gra została zatrzymana na kilkadziesiąt sekund ze względu na dźwięki imitujące małpy rzucane w rasistowski sposób w kierunku zawodnika gości, Inakiego Williamsa.
O uspokojenie kibiców sędzia spotkania poprosił więc zawodników zespołu oraz spikera. Sporting był już niegdyś ukarany grzywną 3 tysięcy euro za podobny incydent, kiedy w 2008 roku obrażano skrzydłowego Getafe, Joffre Guerrona. Williams odpowiedział ponad 25-tysięcznemu tłumowi w najlepszy możliwy sposób: w 85. minucie napastnik gości zdobył bramkę na 1:2 po strzale wolejem, dając swojemu zespołowi nadzieję na kilka ostatnich minut: wynik ostatecznie jednak nie uległ już zmianie. Piłka po drodze odbiła się jeszcze od tułowia Borjy Viguery.