"W swej filozofii największa sportowa impreza świata próbuje łączyć tradycję z przyszłością i choć jej założenia mogą wydawać się nieco archaiczne, to ludzie potrzebują przecież chleba i igrzysk - tak było, jest i będzie" - powiedział Dębowski.

 

Jak podkreślił, to wydarzenie ma wiele walorów edukacyjnych i jak żadne inne angażuje miliard mieszkańców różnych zakątków globu.

 

"Dla sportowców i ich kibiców to oczywiście najważniejsze chwile danego czterolecia, ale nawet osoby niezwiązane ze sportem na kilka dni zamieniają się w pasjonatów, patriotów, znawców różnych dyscyplin, mimo że czasem... widzą je dopiero drugi raz w życiu" - zauważył.

 

Psycholog zaznaczył, że w ten sposób "przeciętny Kowalski" poszerza horyzonty i odkrywa, jak wiele jest sportów czy państw świata. Jednak w jego opinii igrzyska to społecznie za mało wykorzystywana okazja do promowania kultur przeróżnych krajów.

 

Absolwent Uniwersytetu SWPS zwrócił uwagę, że pod kątem biznesowym olimpiada to "machina do robienia pieniędzy i promocji marek", ale dla kraju i miasta-gospodarza to częstokroć przedsięwzięcie ponad siły.

 

"Wiele mówi się o tym, że igrzyska są napędem zmian dla danego regionu, ale zarazem finansowym niebezpieczeństwem. Pod tym kątem machina olimpiady może zacząć się chwiać, ale póki co nie tylko ludzie, ale i międzynarodowe korporacje potrzebują tego typu wydarzenia" - wspomniał.

 

Zakończone w niedzielę igrzyska w Rio stanowiły dla Brazylii i jej mieszkańców wielką nadzieję na jeszcze większy wzrost gospodarczy.

 

"Tak jednak było w momencie wyboru na gospodarza, bo wtedy ten kraj miał rosnącą koniunkturę. Ostatnio sytuacja znacznie się pogorszyła. Pytanie, z jakim pozostajemy po zakończeniu imprezy: czy igrzyska społecznie i gospodarczo będą gwoździem do trumny, czy podziałają mobilizująco i będą stanowić impuls do rozwiązania problemów?" - zastanawiał się Dębowski.

 

Zwrócił uwagę, że pod względem społecznym i politycznym igrzyska będą pamiętane ze względu na aferę ze sportowcami rosyjskimi.

 

"Rio może być po raz pierwszy tak wyraźnym sygnałem o coraz mniejszej tolerancji dopingu" - podkreślił.

 

W zakończonych w niedzielę Igrzyskach XXXI Olimpiady w Rio de Janeiro rywalizowało ponad 10 500 sportowców z 206 narodowych komitetów. Za cztery lata gospodarzem imprezy będzie Tokio.