Szymon Rojek: Czerwona kartka to był taki moment, który paradoksalnie, trochę pomógł? Wyglądaliście lepiej  od tamtej pory.

 

Igor Lewczuk: Też miałem takie wrażenie, że ta czerwona kartka zadziałała na nas nie wiem czy mobilizująco, czy bardziej nas zmusiła do większego wysiłku, ale wyglądało na to, że nawet jeśli chodzi o utrzymywanie się przy piłce, to zdecydowanie to lepiej wyglądało niż przed tą czerwoną kartką.

 

To może być moment przełomowy w tym sezonie, biorąc pod uwagę słabą grę w lidze i to co was czeka?

 

Mamy nadzieję, bo nasza sytuacja w lidze jest nieciekawa. Myślę, że jednak przede wszystkim chyba priorytetem jest zwycięstwo w Ekstraklasie, bo to daje następną szansę, żeby zagrać w pucharach, a jednak dominacja w lidze polskiej to jest podstawa.

 

Jest jakiś klub albo konkretny zawodnik, o którym zawsze marzyłeś, żeby się zmierzyć i teraz gra w Lidze Mistrzów taką szansę stwarza?

 

Zacząłem się interesować Barceloną za czasów Christo Stoiczkowa i Romario, więc chciałbym, może nie na koniec przygody z piłką, ale żeby na to ukoronowanie kariery zagrać z Barceloną.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.