Trener Legii: Koniec z rotacjami! Błędów już nie będzie

Piłka nożna
Trener Legii: Koniec z rotacjami! Błędów już nie będzie
fot. Cyfrasport

Musimy skoncentrować się na lidze - zapowiedział przed niedzielnym meczem z Ruchem Chorzów trener Legii Warszawa Besnik Hasi. Obrońcy tytułu skoncentrowani na grze w kwalifikacjach Ligi Mistrzów w ekstraklasie zdobyli tylko sześć na możliwych 18 punktów.

Jedną z przyczyn słabszych wyników były cotygodniowe rotacje w składzie, dzięki którym albański szkoleniowiec chciał oszczędzić siły podstawowych zawodników. Teraz zapowiedział, że kończy z takim postępowaniem.

 

"Dość rotacji, musimy zadbać od rezultaty. Będziemy się trzymać sprawdzonych graczy, stałego składu, oczywiście z wyjątkiem sytuacji, że zdarzą się kontuzje" - powiedział Hasi na piątkowej konferencji prasowej.

 

Wyraził nadzieję, że pozytywny zmiany w formie piłkarzy i stylu gry zespołu będą widoczne już w najbliższym pojedynku.

 

"Mieliśmy czas, żeby po Dundalk zregenerować siły. Trenujemy i liczę, że będziemy odpowiednio przygotowani" - oznajmił i dodał, że bardzo liczy na najbliższe dwa tygodnie przerwy w rozgrywkach w związku z początkiem eliminacji mistrzostw świata.

 

"Mamy dwa tygodnie, część graczy trafi na zgrupowanie reprezentacji, ale sporo piłkarzy zostanie, będzie można ćwiczyć różne warianty taktyczne" - zaznaczył.

 

Jak przyznał, dotychczas legioniści nie zagrali żadnego meczu, z którego byłby w pełni zadowolony. Tłumaczył to presją związaną z chęcią awansu do Champions League.

 

"Od jakiegoś czasu liczyło się Dundalk i nic innego. Teraz musimy się skoncentrować na lidze, nie wolno nam robić kolejnych błędów, dalej tracić punktów" - zauważył.

 

Legia osiągnęła cel, jakim była kwalifikacja do fazy grupowej LM. W czwartek poznała rywali i Hasi dołączył do grona osób, które uważają, że to "grupa śmierci".

 

"Chciałem Real Madryt, bo pierwszy koszyk i tak jest bardzo mocny, więc warto mieć rywala najbardziej atrakcyjnego. Szkoda tylko, że to nie z nimi zagramy ostatni mecz. Takie zespoły potrafią wtedy wystawiać słabszy skład, być mniej zdeterminowane, bo i tak są pewne awansu. A my na koniec mamy Sporting Lizbona... Zamiast niego z trzeciego koszyka chciałem FC Brugge, bo znam ten zespół z pracy w Belgii, a do tego dwóch podstawowych zawodników jest teraz kontuzjowanych. Z Borussią Dortmund miałem już okazję rywalizować. Czekają nas wyjątkowe spotkania oraz wspaniałe doświadczenie" - analizował trener mistrza Polski.

 

Zapowiedział, że kibice i dziennikarze nie powinni się spodziewać wielkich transferów, bo w tej grupie "nawet przy pięciu, sześciu nowych piłkarzach byłoby trudno". Poinformował też, że w najbliższych dniach powinien się wyjaśnić status króla strzelców poprzedniego sezonu - Węgra Nemanji Nikolica.

 

"Chcemy wiedzieć - zostaje czy idzie" - zaznaczył i jak można się było domyśleć, od tego też będą zależeć ewentualne wzmocnienia.

jb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze