Piłkarze ręczni przez ostatnich 10 lat byli dla polskich kibiców bohaterami, gladiatorami, mistrzami horrorów, specjalistami od zaciętych końcówek, stanów przedzawałowych. To ludzie, których ból się nie imał, którzy oddawali "rzuty Siódmiaka", w czasie "jednej Wenty". Zdobywali medale mistrzostw świata i Europy. Tworzyli zgraną paczkę, która się nawzajem lubiła, nie gwiazdorzyła, była przystępna dla kibiców.

 

Na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro po raz kolejny zawładnęli wyobraźnią. Cóż z tego, że grali na początku słabo, że przegrali z Brazylią (sensacja) i Niemcami (przykra niespodzianka)? Cóż z tego, że męczyli się z Egiptem i Szwecją, a w dodatku grali bez swojego lidera czyli Michała Jureckiego.

 

Heroiczne boje z Chorwacją i Danią, rzut Michała Daszka, łzy Karola Bieleckiego, wyznania Piotra Wyszomirskiego - było, co wspominać. Co będzie teraz, kiedy stara gwardia zacznie odchodzić z reprezentacji? Bartosz Jurecki już to zrobił? Co się stanie ze Sławomirem Szmalem? Czy będzie jeszcze grał Karol Bielecki, który już kiedyś powiedział "dość"? Adam Wiśniewski, Krzysztof Lijewski i Michał Jurecki też mają już ponad 30 lat. O następców tak wysokiej klasy będzie w najbliższych latach bardzo ciężko.

 

Taką drogę, jaką przeszli piłkarze ręczni, mogą też przejść koszykarze. Wszystko w ich rękach. Właśnie zaczynają eliminacje do mistrzostw Europy, w których zagrają z Portugalią, Białorusią i Estonią. To jest pierwszy krok do tego, żeby skraść serca kibiców. Trzeba jednak stoczyć kilka heroicznych bojów. Narobić trochę hałasu.

 

Wyobraźmy sobie sytuację, w której koszykarze grają na igrzyskach olimpijskich. Nigdy się to jeszcze nie udało, bo sito jest bardzo gęste, a drużyn z Europy było w sumie tylko pięć. Z mistrzostw Europy bezpośredni awans wywalczyli tylko mistrzowie Hiszpanie i finaliści, czyli reprezentacja Litwy, ale kilka kolejnych drużyn grało w olimpijskich turniejach kwalifikacyjnych. Udało się to m.in. Czechom, którzy zajęli siódme miejsce. Polacy skończyli na 11. pozycji i do takiego sukcesu (tak, to w koszykówce jest sukces, bo silnych reprezentacji jest bardzo dużo w Europie) zabrakło jednego zwycięstwa - w 1/8 finału ME.

 

Niestety, Polacy trafili wtedy na Hiszpanię, a wygrana z tą reprezentacją w koszykówkę jest chyba równie trudna, jeśli nie trudniejsza niż w piłkę nożną. Przez trzy kwarty Polacy toczyli wyrównany bój z mistrzami Europy i trzeba było geniuszu Pau Gasola, który zaczął trafiać za trzy punkty, żeby Hiszpanie odskoczyli. Można było Hiszpanów uniknąć i w 1/8 finału zagrać z Włochami, ale zabrakło jednego zwycięstwa w grupie - nad reprezentacją Izraela.

 

Polacy stoczyli jednak w tamtym turnieju kilka naprawdę świetnych pojedynków: wygrali 68:64 z Bośnią i Hercegowiną, pokonali 82:79 Rosję, zabrakło im jednego, celnego rzutu do dogrywki z Francją (69:66). Świetnie w tamtych mistrzostwach zagrał Adam Waczyński, znakomity był Mateusz Ponitka, solidne występy zaliczał Damian Kulig. Teraz ten pierwszy będzie grał w jednej z najlepszych drużyn ligi hiszpańskiej czyli Maladze. Ponitka przenosi się do czołowej ekipy ligi tureckiej Pinar Karsiyaka. W Turcji gra już Kulig.

 

Tych graczy wypuściła w świat Tauron Basket Liga, a w reprezentacji jest jeszcze kilku ciekawych graczy. Michał Sokołowski jest motorem napędowym Rosy Radom, z którą zagra w koszykarskiej Lidze Mistrzów. Kto wie, gdzie zagra w przyszłym sezonie, jeśli pokaże się z dobrej strony? Jest doświadczony rozgrywający Łukasz Koszarek, który świetnie rozumie się z Maciejem Lampe. Przemysław Zamojski potrafi zagrać szaloną akcję, minąć obrońcę, albo rzucić za trzy punkty. Adam Hrycaniuk w sparingu z Turcją kilka razy ostro zagrał przeciwko zawodnikowi Golden State Warriors Zazie Pachulii. W ostatniej chwili z kadry wypadli kontuzjowany Jarosław Mokros (Energa Czarni Słupsk) i Karol Gruszecki (Stelmet - też zagra w Lidze Mistrzów).

 

Polacy powinni spokojnie awansować do EuroBasketu w 2017 roku - to jest ich najbliższy cel. Rywale są groźni, zwłaszcza Białoruś i Estonia, ale reprezentacja, prowadzona trzeci sezon przez Mike'a Taylora powinna sobie z nimi poradzić. Potem wystarczy mieć odrobinę szczęścia w losowaniu i zagrać tak, żeby zachwycić kibiców. To leży w zasięgu reprezentacji Polski. Jaką jeszcze zaletę mają polscy koszykarze? To w większości młodzi zawodnicy, którzy mogą być jeszcze lepsi. Ćwierćfinał mistrzostw Europy? Proszę bardzo. To już nie są tylko marzenia. Piłkarze pokazali, jak to zrobić. Dla koszykarzy to już też jest realny cel.