Roman Kołtoń: Leicester to nie był jedyny klub, który zainteresował się Bartoszem Kapustką?

 

Bartosz Kapustka: Tych klubów było troszeczkę więcej, ale Leicetser było najbardziej konkretne od początku do końca. Ja też byłem na ten transfer zdecydowany, więc nie chce może mówić, że nie wiadomo ile klubów mnie chciało, bo tak naprawdę wielu konkretów nie znałem i wiem, że zainteresowanie było, ale czy rzeczywiście było aż takie, że te kluby chciały mnie pozyskać to nie mam pojęcia.

 

Wasyl oszczędza rodaka na treningu?

 

Tam nie ma kalkulacji. Mogę śmiało powiedzieć, że tam mało ludzi kalkuluje, wszyscy dają z siebie maksa, na treningu nie ma straconych piłek, także nie ma mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu.

 

Jeśli chodzi o Leicetser, jesteś w indywidualnym treningu? Jak Claudio Ranieri chce Cię przygotować? On pewnie nie myśli o tym co tu i teraz, tylko o całym sezonie, a sezon jest bardzo długi i zawiera wszelakie wyzwania – od mistrzostwa Anglii, przez Champions League, po angielskie puchary, które też są bardzo szanowane przez kluby.

 

Tych rozgrywek jest masa, także na pewno wierzę w to, że swoją szansę szybko dostanę. Cały czas z pierwszą drużyną przygotowuję się do każdego meczu. Później jeśli nie udaje mi się być w tym gronie, które w meczu wystąpi, to zawsze schodzę na mecze do drugiej drużyny, gdzie gra bardzo dużo chłopaków, którzy na co dzień trenują z pierwszym zespołem, także jak najbardziej jestem w rytmie meczowym. Trener powiedział mi to już na początku, że chce żebym w drugiej drużynie poznał ligę angielską, bo tam również naprawdę gra się dosyć twardo. Trener jak najbardziej wierzy we mnie, że dam sobie radę.

 

Cała rozmowa z Bartoszem Kapustką w załączony materiale wideo.