Wyczekuję telefonu z UFC dotyczącego jesiennej gali w Madison Square Garden. Jestem po dwóch rozmowach z szefem tej organizacji - Daną Whitem, któremu podkreślałam, że chcę walczyć w tamtejszym oktagonie. Na pewno nie spocznę na laurach, chcę utrzymać trofeum - powiedziała mistrzyni w wadze słomkowej (52 kg).

 

Sześciokrotna mistrzyni świata, czterokrotna Europy oraz pięciokrotna mistrzyni Polski w muay thay zaznaczyła, że jest otwarta na wszelkie propozycje UFC, ale zdaje sobie sprawę, że polska publiczność chciałaby zobaczyć jej pojedynek z Karoliną Kowalkiewicz. - Polskie dziewuchy podbijają amerykańską organizację - Karolina pnie się w rankingach UFC i życzę jej, by pewnego dnia dostała miano pretendentki do tytułu. Trzymam kciuki, aby zmierzyła się ze mną, jednak na razie ona chce udowodnić, że jest najlepsza w Polsce, a ja już dawno udowodniłam, że jestem najlepsza na świecie i tego będę się trzymać - dodała.

 

Podczas spotkania z fanami w Warszawie Jędrzejczyk podkreśliła, że wbrew licznym domysłom nie mieszka w USA, a wciąż najważniejszym miejscem jest dla niej rodzinny Olsztyn. - Część kibiców myśli, że wyjechałam za granicę, ale mój dom jest w Olsztynie. Tegoroczny bilans jest dobry - spędziłam w Polsce pięć miesięcy, a w Stanach trzy. Jestem patriotką, to u nas w kraju chcę promować MMA, tutaj zamierzam trenować, do najważniejszych walk. Wiele osób podkreśla, że jestem bardziej znana za granicą niż w Polsce, ale doceniam to, co tutaj mnie spotyka - zaznaczyła.

 

29-latka dodała, że zależy jej, aby odczarować stereotyp, że sztuki walki to sport dla mężczyzn. - MMA jest świetne dla kobiet, bo wzmacnia nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, zaś amatorskie uprawianie nie jest wcale niebezpieczne. Coraz mniej pań obawia się siniaków, a do naszego klubu Arrachion Olsztyn zapisują się już trzylatki - mówiła.

 

Wspomniała jednak, że zawodowe MMA to już sport wysokiego ryzyka. - Mój kontrakt z UFC zakłada, że nie mogę uprawiać sportów ekstremalnych, chociaż MMA jest przecież nieco ekstremalne. UFC dba też m.in. o to, aby moje ręce były ubezpieczone. Ostatnia walka pokazała, że po złamaniach i kontuzjach wszystko z dłońmi jest dobrze i moje ciało jest w formie gotowej do działania - powiedziała.

 

Ona sama jest za to gotowa podjąć wyzwania, nie tylko związane z MMA. - Uwielbiam różne nowe zadania, lubię sprawdzać, jak sobie poradzę w nietypowych sytuacjach. Występowałam w serialu, brałam udział w programach telewizyjnych - ja to lubię, ja się w tym odnajduję, jestem otwarta na wszelkie propozycje - podkreśliła.

 

Jędrzejczyk opisała, że szczególne emocje wzbudziło w niej niedawne nagranie telewizyjne, w którym wystąpiła m.in. z Mają Włoszczowską. - Gdy oglądałam jej wyścig w Rio de Janeiro to podziwiałam zawziętość Majki, a gdy zdobyła medal to rozpierała mnie duma. Dlatego tak ogromne emocje towarzyszyły mi, gdy spotkałyśmy się w studiu i mogłam założyć na szyję srebrny krążek z igrzysk - przyznała.

 

Choć miło było jej podziwiać olimpijskie trofeum, to ceni swój pas i własne sukcesy. - Doceniam to, co mam - spuentowała.

 

W ostatniej walce, stoczonej 8 lipca Jędrzejczyk pokonała w Las Vegas Claudię Gadelhę. Było to jej drugie zwycięstwo nad Brazylijką, a równocześnie szósty triumf w największej federacji światowego MMA. Zadebiutowała w lipcu 2014 roku. W zawodowym MMA zaczęła rywalizację w 2012 roku i pozostaje bez porażki po dwunastu pojedynkach.