Marcin Feddek: Fajnie, że wróciłeś do pierwszego składu, mocno przeżywałeś to, że nie pojechałeś na Euro, natomiast dziś pewnie jesteś rozczarowany. Straciliśmy dwie bramki, ta piłka poleciała za Twoją głowę, byliśmy źle ustawieni. Skąd brak takich wypracowanych schematów? Te błędy były bardzo widoczne.

 

Maciej Rybus: Ciężko mi tak na gorąco powiedzieć. Tak jak powiedziałeś: byłem zamieszany w utratę tych dwóch bramek. Muszę zobaczyć w powtórkach, jak to wyglądało. Może zabrakło zrozumienia z Bartkiem? Wydawało się po pierwszej części, że ten mecz jest rozstrzygnięty, a tak nie było. Źle weszliśmy w tę drugą połowę, straciliśmy dwie bramki, potem zaczęliśmy gonić. Stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale zabrakło czasu. Za późno się obudziliśmy, trzeba było na drugą połowę wyjść tak samo skoncentrowani, jak na pierwszą i powinniśmy ten mecz wygrać.

 

Patrząc z perspektywy pierwszej połowy to ten mecz sobie znakomicie ułożyliście i nic nie wskazywało na to, że ten pierwszy kwadrans po przerwie tak będzie wyglądał.

 

Chyba za szybko uwierzyliśmy, że już jest po meczu. Mieliśmy jeszcze tę sytuację, gdy Arek Milik trafił w poprzeczkę... Musimy ten mecz przeanalizować, to dopiero pierwsze spotkanie i nie możemy takich błędów w kolejnych meczach popełniać, bo punkty będą nam uciekać. Musimy wygrywać od samego początku, jeśli chcemy awansować, bo tylko jedna drużyna wywalczy bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata, a drugą czeka gra w barażach. Jestem rozczarowany i mogę jedynie przeprosić za ten wynik.

 

Często grałeś w Rosji na sztucznych murawach. Nie chcę was usprawiedliwiać, ale czy ta sztuczna murawa miała jakiś wpływ na przebieg meczu? 

 

Wydaje mi się, że nie. Widać było błędy w przyjęciu piłki w jednej i drugiej drużynie. Gdy piłka szła w kozioł, ciężko ją było opanować. Murawa była jednakowa dla obu drużyn.

 

Rozmowa z Maciejem Rybusem w załączonym materiale wideo.