Jonathan Heimes od 14. roku życia walczył z nowotworem, a mimo to regularnie pojawiał się na meczach ukochanego klubu. W sezonie 2014/15 wierny fan przeżył chwile chwały, gdy zespół z Darmstadt awansował do 1. Bundesligi. Jednocześnie bardzo aktywnie udzielał się w środowisku kibicowskim, w którym znana była jego dewiza "Trzeba walczyć, dopóki coś nie jest stracone".

Heimes zmarł w marcu tego roku, a jego ojciec od razu rozpoczął starania, by stadion ukochanego klubu Jonathana został nazwany jego imieniem. Formalności udało się załatwić jeszcze przed startem nowego sezonu Bundesligi, a pierwszym spotkaniem rozegranym na obiekcie "Jonathan-Heimes Stadium am Bollenfalltor" będzie sobotnie starcie z Eintrachtem Frankfurt.

Co ciekawe firma farmaceutyczna Merck, której oznaczenie wcześniej widniało w nazwie obiektu, odstąpiła prawa tylko na rok. Później na arenę Darmstadt powróci stary tytuł. - To wielki gest ze strony Mercka, by uczcić pamięć fana, który tak kochał ten klub - mówi się w kuluarach. Z kolei piłkarze są niezwykle zmotywowani przed sobotnim spotkaniem z Eintrachtem. - To jest dla nas wielki kop motywacyjny, że będziemy grać o kolejne zwycięstwa razem z Johnym - mówi kapitan Darmstadt Aytac Sulu.