W Norwegii coraz większe zamieszanie. Telewizja TV2 jakiś czas temu ujawniła, że norwescy biegacze mogli przyjmować leki na astmę, chociaż wcale nie musieli tego robić. Sztab medyczny norweskiej reprezentacji przepisywał leki nawet zdrowym zawodnikom. Martin Sundby, jeden z najlepszych tamtejszych zawodników, został w lipcu pozbawiony tytułów za wygranie Tour de Ski i Pucharu Świata w 2015 roku i zawieszony na dwa miesiące przez Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (TAS). Sundby przekroczył dozwoloną dawkę salbutamolu.

 

Tradycyjna konferencja prasowa norweskich biegaczek podczas wysokogórskiego zgrupowania (tym razem we włoskim Livigno) niemal w całości była poświęcona pytaniom o astmę. Marit Bjoergen od dawna ma zdiagnozowaną astmę i pozwolenie na stosowanie w związku z tym leku symbicortu. Oprócz niej astmatyczkami są również: Heidi Weng, Maiken Caspersen Falla czy Ingvild Flugstad Oestberg. Johaug takiego orzeczenia nie miała.

 

Jedna z najlepszych norweskich biegaczek tłumaczyła takie postępowanie. Jak twierdzi, chociaż nie jest chora na astmę, to lekarze przepisywali jej takie środki podczas różnych infekcji dróg oddechowych.

 

Takie doniesienia są niesprawiedliwe i bolesne, bo tworzą wrażenie, że robimy coś nielegalnego. Nie mamy absolutnie nic do ukrycia, dlatego cieszę się, że powstanie komisja śledcza, która wyjaśni, co naprawdę się działo.

 

Część leków na astmę jest dozwolona, jeśli są brane w odpowiednich dawkach. Tak jest np. z symbicortem, którym leczy się Bjoergen.