Przemysław Iwańczyk: Jesteś zaskoczony stratą punktów w Astanie?

 

Jacek Zieliński: Chyba nie tylko ja, a wszyscy kibice. Miałem pewne obawy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, czym dzieliłem się m.in. w magazynie Cafe Futbol. Były to spowodowane podejrzeniami, że Polacy zlekceważą rywala i z tego wyniknął kłopoty. Nie zlekceważą, że chcą, ale zlekceważą, bo działa podświadomie. Nadmiernej pewności dodały naszym zwycięskie eliminacje, a później bardzo udane Euro. Takie bodźce dają komfort i zbyt dużą pewność siebie. Na początku meczu nie było z tym kłopotów, koncentracja wtedy jest naturalna. Ale później, zwłaszcza po dwóch strzelonych golach, to pękło, po przerwie oddaliśmy inicjatywę. Jeszcze raz powtórzę, zadziałała podświadomość, nie da się kontrolować tego stanu umysłu, zwłaszcza kiedy nie pada sygnał ostrzegawczy.

 

Adam Nawałka popełnił błąd nie przeprowadzając zmian?

 

Gdybyśmy zaczęli bawić się w zarzuty, to jeśli mogę je w ogóle formułować, miałbym pretensje o zmiany w jedenastce. Pozycja środkowego obrońcy? Fakt, mówiłem, że Igor Lewczuk spokojnie poradzi sobie za Michała Pazdana, ale nie dziwię się selekcjonerowi, bo trudno wcisnąć do pierwszego składu kogoś, kto jest de facto spoza grupy otrzaskanej wspólnymi przeprawami. Ale już wprowadzenie na lewą obronę Macieja Rybusa za Artura Jędrzejczyka uważam za bardzo ryzykowne. Po tej stronie boiska mieliśmy faktycznie dwóch pomocników, w tym kierunkowego na ofensywę Bartosza Kapustkę. Co to oznacza? Doliczając jeszcze Łukasza Piszczka, którego jednym z atutów jest gra do przodu, w jedenastce znalazło się zaledwie trzech defensywnych graczy i aż siedmiu ofensywnych. Jeśli atakowaliśmy, całkiem fajnie to wyglądało. Zupełnie inaczej rzecz się miała, kiedy musieliśmy bronić. To wykorzystali Kazachowie.

 

Rybus zawalił ten mecz najbardziej?

 

Nie chcę oceniać indywidualnie, każdy popełnił błąd, na pewno Maciej, ale i cały zespół, nie czuł się komfortowo w tym ustawieniu. Porównując mecze z Euro, a nawet eliminacji, gdzie skład był bardzo stabilny, zagraliśmy mocno eksperymentalnie. Pamiętam zremisowany mecz ze Szkocja w Polsce (2:2). Wtedy to weszło do jedenastki dwóch nowych - Jędrzejczyk i Waldemar Sobota, męczyliśmy się dość mocno. I tak było teraz, bo liczne roszady nie służą naszej drużynie. Zwróć uwagę, doszło aż do czterech zmian w porównaniu z ustawieniem optymalnym, zabrakło przecież także Kamila Grosickiego. To za duża rotacja, poza tym - powtórzę - zmiany zaszły za bardzo w kierunku ofensywnym.

 

Nie uważasz, że tym samym Nawałka zamknął się na zmiany ofensywne, nie było już gdzie dokładać tej wartości?

 

Dokładnie. Byliśmy za mocno rozwinięci wprzód składem wyjściowym. Dlatego mówiliśmy jeszcze przed meczem - Jędrzejczyk dodałby stabilizacji, a przed nim można było postawić na Rybusa, który pohasałby bez takich obowiązków w obronie. Generalnie już ostatnie wyniki Kazachów wzbudzały obawy. Że zagrają z wiarą, że z nowym trenerem zagrają inaczej niż dotychczas. Popatrzmy na wyniki, poza porażką z Kirgistanem, gdzie ćwiczyli nowe ustawienie na Polskę, które tak bardzo się sprawdziło, wygrali dwa mecze i jeden zremisowali. To się w historii ich reprezentacji nie zdarzało.

 

Wróćmy do personaliów, jak ocenisz grę Piotra Zielińskiego?

 

Akurat tu uważam, że nie było grzechem postawić właśnie na niego. To naprawdę fajny układ z nim w roli pomocnika. Inna sprawa, że nie miał wsparcia od Grzegorza Krychowiaka, który nie zagrał tak, jak mógłby. Wracamy też do lewej części boiska, to też przełożyło się na dyspozycję pomocnika Napoli.

 

Jesteś jednym z nielicznych, którzy chwalą Zielińskiego.

 

W tym układzie, powtórzę, zaprezentował się nieźle. Na pewno całkiem poprawnie przy agresywnym rywalu. Powiedziałbym już teraz, nie chwaląc przesadnie, że jest na dobrej drodze do ciekawych spotkań. Zaliczam go poza Robertem Lewandowskim i Kubie Błaszczykowskim do najlepszych piłkarzy tego meczu. Dodałbym jeszcze Piszczka i mamy wyróżniających się graczy. W ogólnej ocenie, każdy nasz zawodnik był piłkarsko lepszy od każdego Kazacha. Jedynie ich kapitan zasługiwał na uwagę. A nas zawiodła skuteczność, 15-20 minut dekoncentracji. Skład wyjściowy też nas uspokoił, zamiast wzmóc czujność.

 

Nie powinien Nawałka spróbować któregoś z rezerwowych napastników – Kamila Wilczka bądź Łukasza Teodorczyka?

 

Być może powinien spróbować, ale teraz trudno powiedzieć, czy byłoby z nimi lepiej czy gorzej. Nie wiemy, w jakiej faktycznie są formie i jak funkcjonowaliby obok ogniw, które nie zagrały tak, jak się spodziewaliśmy, np. Krychowiak. Nie bawmy się w takie spekulacje, teraz to już nie ma sensu.

 

Jakie wnioski przed kolejnym meczami?

 

Trzeba traktować ten remis w Astanie w kategorii wypadku przy pracy. Nie popadać w lament i krytykanctwo, a każdy – sztab i drużyna – zdaje sobie przecież sprawę, że to tylko potkniecie, które można naprawić. Przede wszystkim poprawiając motywację.

 

Przejedziemy przez te eliminacje bez problemu?

 

Prorokiem nie jestem...