Obaj są niepokonani, obaj potrafią nokautować. 28 letni Meksykanin (35-0-1, 27 KO) bronić będzie w Inglewood pasa IBF kategorii supermuszej już siódmy raz, a jego o rok starszy rywal, spróbuje mu go odebrać. Faworytem będzie ten drugi, ale nikt nie lekceważy obrońcy tytułu, bo to świetny pięściarz, co wszyscy zgodnie podkreślają.

 

Roman „Chocolatito”Gonzalez (45-0, 38 KO) to jednak postać większego kalibru niż Meksykanin: był mistrzem świata wag słomkowej, junior muszej i muszej, jest najlepszym bez podziału na kategorie. Jeśli pokona dziś w nocy (polskiego czasu) Cuadrasa, to dołączy do elitarnej „15”, która zdobywała pasy w czterech kategoriach wagowych. Tym razem jednak przeciwnik jest wyjątkowo trudny. Na szczęście dla „Czekoladki” z Nikaragui wyższy tylko o 2,5 cm, z większym o 5 cm zasięgiem ramion. Te różnice mogą oczywiście mieć znaczenie, ale nie muszą, bo Gonzalez ma w swoim arsenale bojowym istotne atuty. Jego serie ciosów bitych w różnych płaszczyznach, znakomita praca nóg i umiejętności obronne  przeważały szalę w najtrudniejszych starciach. 

 

Każdy z wielkich ma jednak swoje granice. Dziś wydaje się mało prawdopodobne, by w przyszłości „Chocolatito” mógł wygrywać z mistrzami wagi koguciej. Walka z Cuadrasem w supermuszej też jest wyzwaniem, choć Gonzalez jest uważa, że i tym razem będzie górą. Abel Sanchez, trener Giennadija Gołowkina, który kilka godzin wcześniej wyjdzie na ring w Londynie, by walczyć z Kell Brookiem, też stawia na niego.

 

Cuadras to znakomity bokser i zapewne sprawi, że ta noc dla Romana będzie koszmarem, ale ostatecznie wygra „Chocolatito”, bo to jest wyjątkowy puncher – twierdzi Sanchez.

 

Nie zmienia to oczywiście nastawienia Cuadrasa przed tym pojedynkiem. – Jestem spokojny, bo mam więcej atutów i nie wyobrażam sobie, że ktoś taki, jak Gonzalez może mnie pokonać. Tym bardziej, że nie jest już taki jak dawniej. Znacznie wolniej się porusza. Ja jestem szybszy, mocniej biję, jestem dla niego za duży, za silny, a to ważne argumenty. No i jestem przystojniejszy – żartuje na koniec.

 

Jego trener, Rudy Hernandez, sporo mówi nie tylko o umiejętnościach Cuadrasa, ale też o jego charyzmie. – To chłopak, który zapewnia dobre widowisko. Nie tylko walczy widowiskowo, ale w podobny sposób się zachowuje. I po pięknej, widowiskowej walce pokona Gonzaleza – przekonuje.

 

A jak będzie w ringu,  w hali Forum Inglewood?

 

Myślę, że dziś w nocy czeka nas twarda, bokserska wielka wojna małych, wielkich wojowników. Stawiam tak jak Sanchez na Gonzaleza, ale w takich wojnach wszystko jest możliwe.

Transmisja gali od 3.00 w Polsacie Sport.