Zieliński: Wierzę w awans, bo to tylko jedna porażka

Koszykówka

Były kapitan reprezentacji Polski koszykarzy Maciej Zieliński wierzy, że zespół trenera Mike'a Taylora wyciągnie wnioski z nieudanego meczu z Białorusią (57:76) w eliminacjach mistrzostw Europy i w ostatnim spotkaniu grupy D, w sobotę z Estonią, zagra inaczej.

To tylko jedna porażka. Walczymy dalej i wierzę, że Estonią będzie zupełnie inny mecz, że zawodnicy wyciągnęli wnioski z tego, co stało się w Toruniu - powiedział.

 

Polacy z bilansem 4-1 zajmują po 5. kolejkach pierwsze miejsce w grupie D i mają szanse na jego zachowanie. Stanie się tak, jeśli wygrają w Tallinnie, a nawet doznają porażki maksymalnie różnicą 12 punktów. Każda wyższa, przy założeniu, że Białoruś pokona najsłabszą w grupie Portugalię, będzie oznaczać dla biało-czerwonych utratę pierwszej lokaty. O kolejności zadecydują wówczas różnica koszy, bo Polska, Estonia i Białoruś (bilans 4-2) będą miały tyle samo zwycięstw i porażek.

 

W przypadku przegranej różnicą 13 lub 14 punktów Polakom przypadnie drugie miejsce, zaś porażka jeszcze większych rozmiarów zepchnie podopiecznych Taylora na trzecie miejsce, co oznacza koniec marzeń o Eurobaskecie 2017. Do finałów awansują bowiem zwycięzcy siedmiu grup oraz cztery najlepsze drużyny z drugich miejsc.

 

Przegrana Białorusi z Portugalią sprawi, że o pierwszym miejscu decydować będą wyniki dwumeczu Polska - Estonia. W pierwszym spotkaniu w Lublinie biało-czerwoni wygrali 78:64, więc przy ewentualnej porażce różnicą więcej niż 14 punktów zajmą drugie miejsce w tabeli gr. D. Słaby bilans małych punktów może znaczyć kłopoty z kwalifikacją do ME.

 

Spotkanie z Białorusią kompletnie nam nie wyszło. Nie wykorzystywaliśmy swoich atutów, nie trafialiśmy z dystansu, nic się nie udawało. Do tej pory było świetnie w eliminacjach, a tu nagle wszystko się posypało. Trudni to wytłumaczyć. Mnie zmartwiło to, że w końcówce walczył tylko Mateusz Ponitka, a inni spuścili głowy - zaznaczył.

 

Zdaniem Zielińskiego trenerzy mogli spróbować innego wariantu - czyli dać szanse tym, którzy grali do tej pory w eliminacjach bardzo mało - Robertowi Skibniewskiemu czy Szymonowi Szewczykowi. - Może też psychologicznie źle rozegrał to sztab trenerski. Skoro widać było, że nic +nie idzie+ można było spróbować wpuścić graczy z ławki. Jestem przekonany, że Szymon Szewczyk walczyłby jak lew. Znam go dobrze - ocenił ośmiokrotny mistrz Polski ze Śląskiem Wrocław.

 

W opinii koszykarza, który z reprezentacją wystąpił w dwóch Eurobasketach (1991 i 1997), podopieczni trenera Taylora poradzą sobie z presją w spotkaniu w Tallinnie. - Oczywiście trudno jest zupełnie zapomnieć o porażce, której doznało się kilka dni temu. To nie jest kwestia pamięci, tylko wyciągnięcia wniosków. Muszą zagrać tak jak Białorusini w Toruniu, którzy mimo porażki z biało-czerwonymi w pierwszym spotkaniu, zagrali zupełnie inny mecz, bez obciążenia psychicznego. Polacy są profesjonalistami, wiedzą o jaką stawkę walczą i nie wyobrażam sobie, by w Estonii oddali go bez walki - podkreślił.

 

Spotkanie w Tallinnie rozpocznie się w sobotę o godzinie 18.00.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze