W najciekawiej zapowiadającym się meczu dziewiątej kolejki 1 ligi spadkowicz z ekstraklasy - Podbeskidzie Bielsko-Biała podejmowało lidera 1 ligi - Zagłębie Sosnowiec. Piłkarze obu ekip nie zawiedli kibiców i zaprezentowali ofensywną grę okraszoną efektownymi bramkami.

 

Zaledwie 71 sekund trzeba było czekać na pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Gospodarze przeprowadzili szybką akcję, Łukasz Sierpina wyłożył piłkę Pawłowi Tarnowskiemu, a ten strzałem z kilku metrów pokonał bramkarza rywali. Piłkarz Podbeskidzia zanotował najszybsze trafienie w dotychczasowych grach obecnego sezonu 1 ligi. W 10. minucie gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale Daniel Feruga, będąc w sytuacji sam na sam z Jakubem Szumskim, trafił w słupek.

 

W 14. minucie nastąpiło przebudzenie lidera, a pomógł im w tym Martin Baran, który fatalnie wyprowadzał piłkę spod własnej bramki, stracił ją i właściwie zaliczył asystę przy bramce Sebastiana Dudka. Piłkarz Zagłębia miał dużo miejsca i czasu by strzałem z ostrego kąta wyrównać wynik meczu.

 

Goście poszli za ciosem i w 26. minucie po raz drugi znaleźli drogę do bramki Podbeskidzia. Po kapitalnej akcji i efektownym podaniu, którym popisał się Vamara Sanogo, Żarko Udovicić wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. Jeszcze przed przerwą ekipa z Sosnowca strzeliła gola do szatni. Tym razem to Vamara Sanogo wystąpił w roli egzekutora i trafił do siatki po strzale z ostrego kąta.

 

Zagłębie schodziło do szatni mając dwie bramki zaliczki i wydawało się, że jest to bezpieczna przewaga. Nic z tego, początek drugiej połowy w wykonaniu lidera przypominał początek drugiej części meczu Polaków w Kazachstanie. Sosnowiczanie stanęli w miejscu, a kolejne ciosy zaczęli wyprowadzać gospodarze. Najpierw w 53. minucie Daniel Feruga zdobył bramkę kontaktową, wykorzystując nieporadność obrońców gości. W 61. minucie wyrównał Łukasz Sierpina, po jego strzale z dystansu piłka odbiła się jeszcze od Krzysztofa Markowskiego i zmyliła bramkarza.

 

Na kwadrans przed końcem Podbeskidzie uzyskało prowadzenie. Po podaniu Szymona Lewickiego precyzyjnym uderzeniem popisał się dawny król strzelców ekstraklasy - Robert Demjan. Zagłębie ruszyło do ataku, co przyniosło efekt w 80. minucie, gdy Vamara Sanogo ośmieszył w polu karnym obrońców rywali. Sytuacji nie brakowało: kotłowało się pod jedną i pod drugą bramką, ale więcej szczęścia mieli goście, którzy po strzale Martina Pribuli zdobyli w 86. minucie zwycięską bramkę.

 

 

Obie ekipy stworzyły znakomite widowisko, obfitujące w wiele sytuacji podbramkowych, w efektownej grze ofensywnej sporą rolę odegrały jednak koszmarne błędy obrońców. Podopieczni Dariusza Dźwigały nie zdołali wygrać na własnym boisku od pięciu miesięcy, tym razem przegrali spotkanie, w którym zdobyli aż cztery gole. Wciąż niepokonane w obecnym sezonie Zagłębie umocniło się na fotelu lidera.

 

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Zagłębie Sosnowiec 4:5 (1:3)

Podbeskidzie: Mateusz Lis - Marek Sokołowski, Jozef Piacek, Martin Baran, Mariusz Magiera (57. Robert Demjan) - Adam Deja - Łukasz Sierpina, Daniel Feruga, Damian Chmiel (87. Ariel Wawszczyk), Paweł Tarnowski - Szymon Lewicki.
Zagłębie: Jakub Szumski - Konrad Budek, Arkadiusz Najemski, Krzysztof Markowski, Żarko Udovicić - Sebastian Dudek (70. Wojciech Łuczak), Łukasz Matusiak - Robert Bartczak (62. Dawid Ryndak), Tomasz Nowak, Martin Pribula - Vamara Sanogo (90. Kamil Wiktorski).

 

Bramki: 1:0 Paweł Tarnowski (2), 1:1 Sebastian Dudek (14), 1:2 Zarko Udovicic (26), 1:3 Vamara Sanogo (45), 2:3 Daniel Feruga (53), 3:3 Łukasz Sierpina (61), 4:3 Robert Demjan (76), 4:4 Vamara Sanogo (80), 4:5 Martin Pribula (86).

 

Żółte kartki: Daniel Feruga, Jozef Piacek, Martin Baran (Podbeskidzie) - Łukasz Matusiak, Wojciech Łuczak (Zagłębie).

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 5 621.