Sytuacja z perspektywy czasu wydaje się naprawdę komiczna, bo supervisor Istvan Kovacs - były mistrz świata WBO w kategorii piórkowej - był przekonany, że limit kategorii cruiser wynosi 90,2 kilograma. Głowacki wniósł na wagę 90,4 kg, więc dla Węgra przekroczył swój limit wagowy. Na szczęście czujny był Mateusz Borek, który kilka razy przypominał o prawidłowej wersji.

Bardzo żywiołowo reagował trener Oleksandra Usyka (9-0, 9 KO) James Ali Bashir, który dał się ponieść emocjom i także był przekonany, że Polak nie spełnił wymogów na ważeniu. A może to była taka zagrywka? Głowacki zachował jednak spokój i ani przez chwilę nie zwątpił w to, że przekroczył limit.

- Nie wiedziałem za bardzo, o co im chodzi, miałem 300 gramów zapasu, a oni tylko krzyczeli - śmiał się Głowacki.