Biorąc pod uwagę występ Górnika Łęczna w ostatnim meczu ligowym przeciwko Piastowi Gliwice, kiedy ze stanu 0:3 doprowadził do remisu 3:3, a także formę Korony Kielce w ostatnich spotkaniach (3 zwycięstwa z rzędu) ich bezpośrednie starcie zapowiadało się znakomicie.

Piłkarze Górnika wygrali tylko jedno spotkanie w Lublinie, bo właśnie tam był rozgrywany ten mecz. Sobota była jednak dniem przełomowym, gdyż gospodarze pokazali się ze świetnej strony. Błyszczał szczególnie Grzegorz Bonin, który na przerwę schodził z dwoma golami. I to jakimi! Najpierw popisał się kapitalnym centrostrzałem, który wpadł za kołnierz Maciejowi Gostomskiemu, a kilka minut później uderzył potężnie z woleja, jeszcze raz posyłając piłkę za bezradnego bramkarza.

Od dzisiaj Gostomski na penwo znienawidzi strzały, które przelatują nad nim, bo trzecie trafienie dla Górnika było... lobem. Bartosz Śpiączka wykorzystał błąd obrony kielczan i dobił rywali. Goście kończyli mecz w dziesiątkę, bo czerwoną kartkę obejrzał jeszcze Nabil Aankour. W końcówce łęcznianie ustalili wynik na 4:0 - gola strzelił Slaven Jurisa. Trzy punkty bardzo przydadzą się gospodarzom, którzy opuścili przedostatnie miejsce w tabeli. Korona jest czwarta.

Górnik Łęczna - Korona Kielce 4:0 (2:0)

Bramki: Bonin 28, 34, Śpiączka 55, Jurisa 82.

Górnik: Prusak - Szmatiuk, Gerson, Komor, Leandro - Bonin, Drewniak, Danielewicz, Hernandez (44 Jurisa) - Śpiączka (86 Grzelczak), Piesio (77 Pitry).

Korona: Gostomski - Rymaniak, Dejmek, Wierchowcow, Kallaste - Grzelak - Palanca ), Możdżeń, Aankour, Pylypczuk - Sekulski.

Żółte kartki: Drewniak, Śpiączka, Hernandez, Danielewicz - Aankour.

Czerwona kartka: Aankour.