Edoardo Garrone, były prezes Dorii kilka dni temu podsumowywał sierpień i wrzesień jego ukochanej drużyny. Znalazł też kilka słów na ocenę piłkarzy. – Z młodych zawodników najbardziej zachwycił mnie Linetty. Jest jak współczesny Tardelli – powiedział o Polaku Garrone.


Linetty jak Tardelli? Mamma mia, chciałoby się krzyknąć. Przecież Marco Tardelli to legenda calcio, mistrz świata, 81-krotny reprezentant Italii, przez 10 lat piłkarz wielkiego Juventusu Turyn, w którym grał razem ze Zbigniewem Bońkiem i jeden z najlepszych pomocników w historii piłki na Półwyspie Apenińskim.


Linetty ma dopiero 21 lat i jest na początku kariery, ale to ciekawe porównanie pokazuje, jakie wrażenie zrobiły jego mecze w barwach nowego klubu. Polak podpisał pięcioletni kontrakt z Sampą i chyba znalazł idealne miejsce do rozwoju. A przede wszystkim dobrego trenera, który mu zaufał. Marco Giampaolo rzeczywiście od początku stawia na pomocnika naszej reprezentacji.


A Linetty odwdzięcza się w najlepszy z możliwych sposobów. W ostatnim starciu z Milanem na MVP w składzie gospodarzy wybrany został co prawda Kolumbijczyk Luis Muriel, ale Polak był widoczny. Grał przytomnie, przebiegł najwięcej w całej drużynie (11,136 km), widać, że jest w formie fizycznej (6,9 km to średnia prędkość), bowiem ma szybkość (31,01 to maksymalna prędkość - trzeci najszybszy w Sampie, piąty na boisku), wytrzymałość, gra punktualnie i pewnie. Nawet ostre wejścia w przeciwników wydają się uzasadnione i nieprzesadzone. Linetty jest po prostu podstawą Dorii.


Czy przyjdzie też czas, aby zaufał mu Adam Nawałka? Czy w bloku pomocy obok Grzegorza Krychowiaka pomocnik z Genui nie zasługuje na szansę? W październiku czekają nas dwa ważne spotkania – z Armenią i Danią. Oby Linetty wytrwał w takiej formie i spowodował tylko ból bogactwa wyboru u selekcjonera biało-czerwonych.