W środę w Toruniu doszło do sporej niespodzianki: reprezentacja Polski sensacyjnie przegrała z Białorusią aż 57:76 i awans na EuroBasket zawisł na włosku. Wszystko zależało od sobotniego spotkania z Estonią w Tartu, który miał zdecydować o pierwszym miejscu w grupie eliminacyjnej, a co za tym idzie bezpośrednią promocję na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. Polacy pokonali zespół prowadzony przez trenera Tiita Sokka przed własną publicznością i byli faworytem starcia o awans.

Polacy rozpoczęli świetnie, bo od trójki Adama Waczyńskiego i nie wypuścili już wysokiego prowadzenia. Znakomita druga kwarta pozwoliła odskoczyć na półmetku na 19 punktów, a intensywność w obronie skutecznie wybijała Estończyków z rytmu. To nie było jednak wszystko: biało-czerwoni po zmianie stron stopniowo powiększali przewagę i zakończyli spotkanie z wręcz gigantyczną.

Wszystko za sprawą doskonałej współpracy gwiazd zespołu: Macieja Lampego, Mateusza Ponitki i Waczyńskiego. Rzuty z dystansu rywali nie były wystarczająco skuteczne, a przewaga Polaków rosła.

Wysokie zwycięstwo oznacza pierwsze miejsce w grupie eliminacyjnej F z dziewięcioma punktami (Estonia - 8) i bezpośredni awans na EuroBasket 2017, który rozegrany zostanie na parkietach Finlandii, Rumunii, Turcji i Izraela. Losowanie grup odbędzie się 22 listopada 2016 r.

Estonia - Polska 63:94 (27:46)