Szymański miał wszystkie atuty po swojej stronie. W karierze stoczył więcej walk, miał lepszy zasięg, lepsze warunki i dlatego był zdecydowanym faworytem starcia o młodzieżowe mistrzostwo świata WBC w wadze super półśredniej. Tak naprawdę trudno było cokolwiek powiedzieć o Jose Antonio Villalobosie, lecz znając klasę naszego zawodnika, byliśmy w miarę spokojnie o rezultat.

Polak ostatni raz boksował w ojczyźnie w 2014 roku, kiedy to pokonał Andreia Abramenką. Powrót do kraju nie był jednak łatwy, bo Argentyńczyk postawił wysoko poprzeczkę. Szymański od początku wywierał presję, lecz w drugiej rundzie kilka razy został trafiony mocnymi sierpowymi rywala. W pewnym momencie nawet ugięły się pod nim nogi, lecz zdołał przetrwać mały kryzys. Później to on przejmował inicjatywę i w trzecim starciu miał Villalobosa na deskach, choć wydawało się, że jego upadek był spowodowany pchnięciem, a nie ciosem.

Po czterech rundach tempo pojedynku nieco opadło, ale nie ma co się dziwić, bo pierwsze dwanaście minut było naprawdę szalone. Szymański przyjmował zdecydowanie za dużo ciosów, a nieszablonowy styl Argentyńczyka raczej mu nie leżał. Polak jak już trafiał, to nie ruszał za wszelką cenę, by wykończyć przeciwnika, co działało na korzyść Villalobosa. On potrafił opanować emocje w kilkanaście sekund i po chwili zaatakować jakimś charakterystycznym sierpowym.

Ataki Argentyńczyka niby były lekceważące, ale często dochodziły do celu. W dziewiątej rundzie Szymański przeżywał spory kryzys - Villalobos to widział, nacierał i przede wszystkim trafiał. Lewy łuk brwiowy tego nie wytrzymał i było widać, że nokdaun jest w zasięgu jego przeciwnika. Do tego nie doszło, a dziesiąte starcie było przeprowadzone na wycieńczeniu. Wydawało się, że to Argentyńczyk lepiej wytrzymał kondycyjnie.

 

Ostatecznie sędziowie niejednogłośną decyzją orzekli wygraną Polaka, który został nowym młodzieżowym mistrzem świata WBC w wadze super półśredniej.

Wynik walki:

Patryk Szymański pokonał niejednogłośnie na punkty Jose Antonio Villalobosa (96:94, 95:94, 94:95)