Zacznijmy od tego, iż Paul Pogba dobrym piłkarzem jest. Tego nikt nie zamierza negować, bo 34 gole i 42 asysty w barwach Juventusu połączone ze wzrostem renomy własnego nazwiska to dobry wynik - nawet jeśli występował w absolutnym dominatorze ligi. Biorąc jednak pod uwagę to, że wielu zawodników potrafi wykręcać lepsze liczby, a przelicznik bramek i finalnych podań na minutę u Francuza wcale nie wypada tak dobrze w porównaniu z innymi - choćby z przykładowym Oscarem, którego nikt przecież nie rozpatruje , to nasuwa się pytanie: czy ten chłopak naprawdę jest lepszy od całej reszty?

Nie chodzi nawet o cenę, jaką zapłacił za niego Manchester United, bo na piłkarskim rynku transferowym od dawna wyznaje się zasadę "jesteś wart tyle, ile za ciebie zapłacą". Z drugiej strony za te 105 milionów euro można kupić co najmniej dwóch - być może lepszych - graczy od Francuza. A sam zainteresowany, choć nigdy nie przyzna, że łatka najdroższego na świecie mu przeszkadza, to widać, iż trudno ją zostawić za sobą. Kilka meczów po powrocie do Manchesteru United Pogba zagrał, żaden nie był dobry.

Jak na piłkarza, którego wielu widzi w dziesiątce najlepszych na świecie, a niektórzy zastanawiają się, kiedy sięgnie po Złotą Piłkę (tak, są tacy), to nie wygląda to dobrze. Raymond Domenech, były selekcjoner reprezentacji Francji, powiedział kiedyś, że Pogba nigdy nie będzie liderem, bo... liderzy nie mają takich fryzur, które zmieniają co tydzień. Jeśli na takiego jest kreowany, to raczej może nie dać rady... Widać to było na Euro 2016, gdzie odpowiedzialność brali na siebie inni. Matt Law, dziennikarz "Telegrapha" twierdzi, że Francuz ma większy potencjał od Franka Lamparda. Stwierdzenie trochę na wyrost, bo angielska legenda nawet jeśli na początku kariery nie notowała takich liczb jak później - choć i tak były one bardzo dobre - to jednak była bardzo ułożona poza boiskiem. Czy Pogba będzie w stanie skupić się tylko na futbolu?

Gdyby się dłużej zastanowić, to trudno znaleźć jakieś konkretne aspekty, w których Francuz byłby wybitny. Przegląd pola i dobre rozegranie? W Juventusie odpowiadał za to głównie Andrea Pirlo, choć oczywiście Pogbie nie możemy odbierać, kiedy już Włocha zabrakło. Dobre warunki fizyczne? Owszem, ale jest wielu środkowych pomocników, którzy i bez tego świetnie wykonują swoją robotę. Strzały z dystansu? Jasne, od czasu do czasu strzeli gola, który może być najładniejszym w miesiącu, lecz do tego momentu dziesięć razy tyle piłek pośle w trybuny. No ale o tym przecież nikt nie powie. Do tego dochodzi słabe krycie. Nikt nie odmawia mu pracy w defensywie, lecz wiele razy zdarzało się, że rywale bez problemów potrafili mu uciec. Do tego ma coś tak irytującego, co wiele razy dostrzegało się w grze Rossa Barkleya - wielkiej nadziei Anglików na klasową "dziesiątkę". Pogba po prostu holuje piłkę, holuje i... ją traci. A że występuje w tak newralgicznej strefie jak środek pola, no to niestety, czasami jego drużyna musi bronić się przed kontrą.

Gary Lineker - znany z odważnych teorii - zadał kiedyś pytanie, czy Francuz to najbardziej przeceniany piłkarz świata. Kibice rzucili się do dyskusji, a on spokojnie punktował: ma atrybuty, ale nie strzela za dużo goli, lubi sztuczki techniczne, a to nie jest zbyt często potrzebne, a do tego ma luki w defensywie. Wtóruje mu Robbie Fowler:

Jest utalentowany, ale egocentryczny. Nie zdobywa zbyt wielu bramek, co jest fundamentem, jeśli płaci się za niego 100 milionów. Nie odcisnął piętna na europejskich pucharach ani na mistrzostwach Europy. Grał przyzwoicie przeciwko ograniczonym drużynom, ale co wniósł? Energię i sprawność fizycznę? N'Golo Kante dał tego więcej - powiedział.

I po raz kolejny - poprzednie akapity nie mówią o tym, że Pogba jest słabym piłkarzem, który nie potrafi kopnąć piłki w bramkę lub też rozegrać dobrze poszczególnej akcji. On posiada wiele cech, które piłkarz europejskiej klasy musi mieć, lecz niekoniecznie jest w danym aspekcie wybitny. Może jeszcze będzie, bo to wciąż młody chłopak, który musiał szybko dorosnąć, by nie zatracić się w przeciętności. Mentalność zwycięzcy na pewno pomogła mu zniwelować braki, wystarczy spojrzeć, co dzieje się z Ravelem Morrisonem. Razem przecież odchodzili z Manchesteru United, niezadowoleni z traktowania przez sir Aleksa Fergusona. Teraz jeden wrócił, a drugi występował już w pięciu klubach, a w żadnym furory nie zrobił. Obaj robili różne rzeczy poza boiskiem, ale widać komu jednak bardziej zależało.

 

 
Pogba liderem nie jest i raczej trudno będzie go na niego wykreować, co oczywiście nie jest niemożliwe. Pamiętajmy też, że w Manchesterze United nie pracują ignoranci, bo jakiś powód do zapłacenia takiej sumy za Francuza mieć musieli. Może w ich głowach nie było planu na robienie z niego piłkarza, który będzie odpowiedzialny za wszystko. Piłka nożna to przecież biznes, więc lepiej kupić gościa, który jest rozpoznawalny niż kogoś, kto nie generuje u fanów skrajnych lub też jakichkolwiek emocji. Przesadą jest też obwinianie tylko Pogby o słabe wyniki klubu na początku sezonu, lecz prawdą jest, że gdyby wskazać najgorzej grającego zawodnika wprost proporcjonalnie do wartości, to byłby on na pierwszym miejscu.

Może to nie jest lider, może to ma być po prostu cenny zawodnik drugiej linii. Łatka najdroższego długo jednak będzie mu przeszkadzała. Biorąc pod uwagę oczekiwania, kwotę oraz wielokrotne hiperbolizowanie jego zagrań można śmiało stwierdzić, że przynajmniej na razie jest to najbardziej przeceniany piłkarz na świecie.