Probierz: Legia Warszawa nie jest dla mnie tematem do rozważań

Piłka nożna
Probierz: Legia Warszawa nie jest dla mnie tematem do rozważań
fot.Cyfrasport

Dyskusja na temat Legii Warszawa jest zbędna. Słyszałem, że wymienia się mnie w roli kandydata na nowego szkoleniowca warszawskiego klubu. Jednak są to tylko spekulacje medialne. Z nikim nie rozmawiałem. Mam ważną umowę z Jagiellonią i nigdzie nie zamierzamy się ruszać. W Białymstoku jest ciekawy projekt o czym świadczy pozycja lidera - stwierdził w rozmowie z Polsatsport.pl trener Michał Probierz.

Adrian Janiuk: Od kiedy potrafi Pan czarować? Kibice oraz przede wszystkim piłkarze Jagiellonii od początku sezonu są podatni na Pana czary.

 

Michał Probierz: Nie jestem żadnym magikiem, czy innym szamanem (śmiech). Znam się po prostu na swojej robocie i tyle. Zbudowałem zespół według własnej myśli i teraz zbieramy tego żniwo. Fajnie, że nasza praca przynosi efekty. Mamy swój styl, który konsekwentnie wprowadzamy w życie. Wypromowało się kilku młodych zawodników, którzy można powiedzieć decydują o sile drużyny. Zajmowana przez nas pozycja lidera nie jest przypadkowa.

 

Czyli nie trzeba zagranicznej myśli szkoleniowej, żeby klub z wcale nie najwyższym budżetem prezentował wysoki poziom. Pan oraz paru kolegów po fachu udowadniacie, że polska myśl szkoleniowa nie jest gorsza od tej z zachodu.

 

Czekam, aż ktoś w Polsce zatrudni trenera z zagranicy za kilka milionów euro. Jednak przy okazji nie przeprowadzi transferów za 200 milionów euro. Wtedy przekonamy się jaki rezultat osiągnąłby taki szkoleniowiec. Oczywiście jest to jedynie sfera marzeń, ale taka jest prawda. W Polsce jest powszechny „hejt” na polskich trenerów, ale zastanawiające jest to, że mówią to ludzie, którzy również są Polakami. Wciąż są osoby, którym to co zagraniczne bardziej się podoba. Nabrałem do tego dystansu i już nie oceniam pewnych rzeczy. To walka z wiatrakami.

 

Skoro Pana drużyna ma szansę na być może nawet historyczny wynik to władze Jagiellonii ze sprzedażą wiodących piłkarzy poczekają przynajmniej do końca sezonu? Dostał Pan zapewnienie od działaczy, że zimą nikogo nie sprzedadzą?

 

Jak się chce dostać zapewnienie, to owszem można je dostać, że kiedyś nas w trumnie zamkną. Trzeba pamiętać o realiach, które panują w polskiej piłce. W momencie, gdy zgłosi się ktoś z zachodu to wyciągną nam praktycznie każdego piłkarza w każdej chwili. I tak naprawdę nie ma co się dziwić, czy obrażać na rzeczywistość. Naturalną koleją rzeczy jest, że każdy zawodnik chce grać na wyższym poziomie i więcej zarabiać. Co do tego nie ma złotego środka. W futbolu jest tak, że to co działo się wczoraj, dzisiaj może być już dawno nieaktualne.

 

Zrobi Pan wszystko, żeby w styczniu „Jagi” nikt nie rozkradł? Może obiecać Pan to kibicom?

 

Takiej deklaracji na pewno złożyć nie mogę. Zobaczymy, jak będziemy wyglądać punktowo pod koniec rundy. Jeśli utrzymamy wysoką pozycję w lidze to jestem niemalże przekonany, że nawet możniejsze kluby z Ekstraklasy będą składać ofertę za naszych zawodników. Jako trener bez dwóch zdań liczę na utrzymanie składu oraz życzę sobie, żeby omijały nas kontuzje. Jednak zdaję sobie sprawę, że co do tych dwóch kwestii nie wszystko zależy ode mnie.

 

Najbliższy rywal Korona Kielce jest w zupełnie innym położeniu. Pana zespół zanotował efektowne zwycięstwo we Wrocławiu (4:0), z kolei mecz kielczan również na wyjeździe zakończył się identycznym wynikiem. Z tym, że dla Górnika Łęczna. Spodziewa się Pan, że na entuzjazmie wywiezionym z Dolnego Śląska „Jaga” rozłoży kolejnego rywala na łopatki?

 

W szeregach kielczan jest wielu solidnych piłkarzy, którzy już w tym sezonie pokazali się z dobrej strony. Faktem jest natomiast, że Korona gra w kratkę, ale to nie nasz problem. Nie skupiamy się na przeciwniku tylko na sobie. Nasze podejście się nie zmienia. Jesteśmy na fali i chcemy zainkasować komplet punktów.

 

Liczby ewidentnie przemawiają za Pana podopiecznymi. To właśnie Jagiellonia po 9. kolejkach strzeliła najwięcej goli, bo aż 19. Do tego obok Zagłębia Lubin to Pana zespół może pochwalić się najszczelniejszą defensywą (6 straconych goli – przyp. red.). Jak udało się Panu w odpowiedni sposób zbilansować grę pomiędzy formacją ofensywną i defensywną?

 

Obserwując tych chłopaków na treningach ma się pewność, że bardzo chcą dokonać czegoś wielkiego. Ich nastawienie jest właśnie takie, jakie być powinno. Z każdym dniem robią postęp w swojej grze. Co do recepty, to mogę powiedzieć, że odpowiedni dobór piłkarzy na poszczególnych pozycjach się sprawdza. Może zabrzmi to banalnie, ale prawdą jest, że mamy drużynę, w której jest odpowiednia mieszanka rutyny i doświadczenia, z młodością i przebojowością. Nie wybiegamy daleko w przyszłość. Skupiamy się na najbliższym meczu i cieszymy się każdym treningiem. Liczy się tylko to co jest tu i teraz.

 

Spodziewał się Pan, że Konstantin Vassiljev w wieku 32 lat może rozgrywać swój najlepszy sezon w karierze?

 

Trener van Gaal wyznał, że jest to jeden z najlepszych piłkarzy, jakiego kiedykolwiek widział. A Holender rzadko się mylił. Pewnie, gdyby nie był Estończykiem to zrobiłby o wiele większą karierę, bo jego umiejętności są naprawdę niezwykłe. Bardzo istotną rzeczą dla nas jest to, że „Kosta” pomaga młodym zawodnikom. Jest dla nich wzorem, który wskazuje im odpowiedni kierunek i pokazuje o co w piłce chodzi. Praca z nim jest wielką przyjemnością.

 

Legia Warszawa to dla Pana temat do rozważań?

 

Dyskusja na ten temat jest zbędna. Słyszałem, że wymienia się mnie w roli kandydata na nowego szkoleniowca warszawskiego klubu. Jednak muszę Pana rozczarować, bo to tylko spekulacje medialne. Z nikim nie rozmawiałem, bo mam ważną umowę z Jagiellonią i nigdzie się nie zamierzamy ruszać.

 

Kontrakt Pana z Jagiellonią obowiązuje tylko do czerwca 2017 roku. Nikt na pewno z podlaskiego klubu nie będzie Pana wyganiał, ale czy pojawiają się myśli, co będzie dalej?

 

Dlaczego „tylko” do czerwca!? Przecież dziewięć miesięcy to mnóstwo czasu, zwłaszcza w polskiej piłce, gdzie posada trenera czasami trwa zdecydowanie krócej niż wspomniane dziewięć miesięcy. Mój zawód jest bardzo specyficzny, ale jedno jest pewne. Będę pracował tam, gdzie mnie chcą. Jagiellonia będzie miała pierwszeństwo w negocjacjach to zrozumiałem. Jednak jestem w tej branży na tyle długo, żeby wiedzieć, że nic nie jest trwałe.

 

Czyli jest Pan otwarty na propozycje z innych klubów, w tym również Legii?

 

Ale uparł się Pan na tę Legię! Gdybym był człowiekiem nieszczerym i skrytym to zapewne odpowiedziałbym coś w stylu przysłowiowego „pomidora”. Nie jest to dla mnie żaden temat tabu. Zdaję sobie sprawę, że pracując w Legii ma się zupełnie inny komfort działań, ale mi jest dobrze na Podlasiu i tego będę się trzymał.

Adrian Janiuk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze