Grosicki: "I'm back! Jak wracać to tylko na galowo!". Z nieba do piekła i z powrotem?

Piłka nożna
Grosicki: "I'm back! Jak wracać to tylko na galowo!". Z nieba do piekła i z powrotem?
fot. Instagram

"Jak wracać, to tylko na galowo!". Kamil Grosicki po udanej końcówce zeszłego sezonu i imponujących występach na Euro 2016 miał szansę na wielki transfer, jednak wszystko posypało się - dosłownie - w ostatniej chwili. Notowania Polaka spadły na niemal każdym froncie, doszły problemy ze zdrowiem i Grosicki zniknął z radarów. Na szczęście znowu o sobie przypomniał, zostając bohaterem Stade Rennais w meczu z Marsylią. Czy ma szansę wreszcie zostać kluczową postacią francuskiego klubu?

Ostatnie tygodnie i miesiące to prawdziwa karuzela dla Kamila Grosickiego. Skrzydłowy reprezentacji Polski po obiecującym sezonie (9 goli i 3 asysty, tylko 14 spotkań od pierwszje minuty) świetnie zaprezentował się na Euro 2016 (2 asysty), które miało pozwolić mu na promocję sportową do klubu, w którym nareszcie byłby kluczową postacią. Ostatni dzień okna transferowego przyniósł długo oczekiwane zainteresowanie Burnley FC w wymarzonej przez Kamila Premier League.

Wszystko jednak posypało się w ostatniej chwili: transfer nie doszedł do skutku, zaś według 28-letniego skrzydłowego i opinii publicznej winowajcami byli jego obecni pracodawcy, Stade Rennais - francuski klub rzekomo utrudniał negocjacje i ostatecznie zdenerwował Anglików na tyle, że ci musieli powiedzieć "pas" i zrezygnować z Polaka.

Furia kibiców The Clarets była wręcz nie do opisania, zaś na Twitterze mogliśmy zobaczyć prawdziwy konkurs "rzucania mięsem". Grosicki miał być nowym motorem napędowym drużyny, czymś "ekstra" na skrzydle. Wynajęcie prywatnego samolotu, fiasko rozmów w ostatniej chwili - Kamil nie urkywał, że czuje żal do Francuzów i wielokrotnie mówił o chęci odejścia z Rennes przy najbliższej możliwej okazji.

Czarę goryczy przelał uraz "Grosika" zbiegający się z pierwszym meczem reprezentacji Polski w eliminacjach do MŚ 2018: Biało-czerwoni tylko zremisowali w Astanie z Kazachstanem 2:2. Polak stopniowo wracał do zdrowia, jednak piłkę kopał wyłącznie w rezerwach francuskiego klubu i był omijany przy wyborze kadry przez menedżera, Christiana Gourcuffa.

Wydaje się jednak, że czarne chmury nad skrzydłowym zostaną wreszcie rozwiane, zaś na horyzoncie zobaczymy tęczę. Grosicki po wyleczeniu kontuzji wreszcie zapukał do pierwszego składu Rennes i od razu został bohaterem spotkania: końcówka meczu z Olympique Marsylia należała do niego. Polak najpierw wyrównał stan meczu na 2:2 z jedenastu metrów, zaś zaledwie dwie minuty później obsłużył podaniem Adriena Hunou, który strzelił zwycięskiego gola.

 

 

Taki impuls był potrzebny 28-latkowi, który w ostatnich tygodniach doświadczył wielu niepowodzeń. Po wejściu smoka z renomowanym rywalem nareszcie odetchnął z ulgą i udowodnił wszystkim, którzy w niego wątpili, że nadal jest świetnym i efektywnym piłkarzem. Wystarczy zresztą spojrzeć na jego Instagrama: "Jak wracać, to tylko na galowo!"...

 

 

I'm back 🔥⚽️😉 Jak wracać to tylko na galowo😎 #grosicki #staderennais

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika ⚽️KG10⚽️ (@kamilgrosicki10) 21 Wrz, 2016 o 4:59 PDT

ch, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze