Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej strona senegalska podtrzymała chęć zakupu Korony. „To, że jeszcze nie doszło do podpisania umowy, to nie jest kwestia braku pieniędzy” – powiedział Ibrahima Thiam, prezes NSFC Iyane Academy.

 

„To tylko i wyłącznie kwestia procedur obowiązujących w naszym kraju. Każdy transfer pieniędzy za granicę wymaga zgody ministra finansów Senegalu. Dlatego tak długo to wszystko trwa. Jesteśmy w dalszym ciągu zainteresowani inwestowaniem w Koronę" – zapewnił.

 

Nadal więc obowiązuje umowa warunkowa. Miasto Kielce czeka na wpłatę pierwszej części pieniędzy i gwarancje bankowe na drugą wpłatę. Nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi.

 

"Jest termin graniczny podpisania tej umowy. Nie chcę go na razie ujawniać, bo mam zaufanie do strony senegalskiej. Poczekajmy chwilę i bądźmy cierpliwi. Jestem przekonany, że wszystko będzie miało szczęśliwy koniec. Musimy sobie uświadomić, że Korona albo będzie miała nowego właściciela, albo czeka ją upadek. Radni wyraźnie dali mi do zrozumienia, że nie dadzą więcej pieniędzy na finansowanie klubu" – powiedział na konferencji prezydent Kielc Wojciech Lubawski.

 

Rozmowy z Senegalczykami trwają praktycznie od początku roku. W lipcu na sprzedaż Korony afrykańskiemu inwestorowi zgodzili się miejscy radni. W myśl zapisów warunkowej umowy sprzedaży, spółka prowadząca piłkarską NSFC Iyane Academy zostanie właścicielem 75 proc. akcji klubu. Pozostałe 25 proc. będzie należało do miasta. Nowy właściciel ma zapłacić za akcje 2 mln 550 tys. zł w dwóch ratach - milion w dniu podpisania umowy, a pozostałą kwotę do końca czerwca 2019 r. Drugą ratę zabezpieczono gwarancją bankową.

 

Umowa zobowiązuje miasto i nowego właściciela do wykupowania przez trzy lata reklam w klubie - w przypadku, gdy nadal drużyna będzie grała w ekstraklasie. Co roku z budżetu samorządu na zadanie pod nazwą: "Promocja Miasta Kielce poprzez sport" ma być przeznaczane po 2 mln zł. Taką samą kwotę będzie wykładał prywatny właściciel. Zobowiązania miasta mają uregulować w przyszłości odpowiednie uchwały.

 

Nowy właściciel ma płacić miastu 360 tys. zł rocznie za dzierżawę klubowych obiektów, m.in. stadionu piłkarskiego. Inwestor został zobowiązany do zachowania w nazwie klubu członu "Korona Kielce" i nieprzenoszenia siedziby spółki. W umowie miasto zagwarantowało sobie prawo pierwokupu akcji przez 10 lat.

 

Według Petera Kaluby, przedstawiciela inwestora, senegalska akademia piłkarska działa od 2007 r., a formalnie została zarejestrowana jako spółka w 2015 r. Jednym ze źródeł finansowania Korony ma być działalność finansowo-biznesowa polegająca na wspieraniu senegalskich firm w Polsce i polskich w Senegalu. "Senegal wybrał Polskę jako jeden z 10-12 strategicznych krajów na całym świecie. Są zainteresowani tym, by dywersyfikować swoje inwestycje zagraniczne, aby uniezależnić się od Francji" - opisywał.

 

Dopytywany przez radnych przyznał, że inicjatywa prowadzenia klubu nie posiada gwarancji senegalskiego rządu, ale w projekt wchodzenia polskich firm na rynek senegalski są zaangażowane tamtejsze rządowe agencje i prezydenccy ministrowie.

 

Korona Kielce w 2008 r. przeszła na własność miasta. Były właściciel spółki, znany przedsiębiorca Krzysztof Klicki odstąpił ją za symboliczną złotówkę, kilka miesięcy po aferze korupcyjnej, która nadszarpnęła wizerunek klubu.

 

Od tego czasu kieleccy radni wielokrotnie wzywali władze miasta do znalezienia inwestora dla Korony - krytykowano dokapitalizowanie spółki środkami z budżetu miasta i sposób zarządzania klubem. Kilkakrotnie pojawiały się informacje dotyczące negocjacji z poważnymi podmiotami zainteresowanymi nabyciem spółki. Wszystkie zakończyły się niepowodzeniem.