Brak gal Premier Boxing Champions na jednej z sześciu stacji, które zawarły umowę z Alem Haymonem, jest bardzo widoczny, bo nie brakowało przez ostatnie pół roku miesięcy, kiedy PBC było na różnych kanałach TV każdego tygodnia... a czasami nawet częściej. W natłoku gal PBC, uwadze przeciętnego kibica uszedł fakt, że na przykład prowadzone przez Petera Nelsona HBO, po wrześniowych galach PPV z udziałem Giennadija Gołowkina i Canelo Alvareza, już do końca roku nie ma zaplanowanej ANI JEDNEJ transmisji, która nie jest w płatnym systemie TV. W programie PPV, do końca 2016 roku pozostaje tylko listopadowa potyczka Andre Ward kontra Siergiej Kowaliow w Las Vegas, na której i tak wszyscy wiedzą, że nikt milionów nie zarobi. Kowaliow dla przeciętnego kibica – a tylko oni, a nie koneserzy szlachetnej sztuki walki na pięści napędzają PPV – jest prawie anonimowy. Podobnie jak Ward, który na pewno jest w trójce najlepszych pięściarzy świata bez podziału  na kategorie wagowe (P4P), ale nie potrafi nawet w Oakland, swoim rodzinnym mieście, sprzedać czterech tysięcy biletów.

 

Istnieje szansa, że po kontuzji Canelo Alvareza, HBO pokaże 10 grudnia z Madison Square Garden galę (dla subskrybentów, ale bez PPV) z udziałem GGG i Daniela Jacobsa... oraz być może polskich pięściarzy. Gdyby na gali w MSG miał zawalczyć nowy mistrz  świata  WBO Oleksandr Usyk, jeden z głównych  promotorów gali już teraz pytał mnie o Mateusza Masternaka. Jeśli nie Masternak, promowany przez ekipę Sauerlanda, która nie należy do faworytów K2 Promotions, to przed szansą powrotu po szokującej porażce ze Joe Smithem Jr może stanąć Andrzej Fonfara. Tom Loeffler jest na dobrej drodze by dojść do porozumienia z jednym z pięściarzy Al’a Haymona (Jacobs), więc dlaczego nie miałby dojść z drugim (Fonfara)? HBO potrzebne jest mocne uderzenie, bo nie dalej niż kilka tygodni temu, wcale nie żartem, rozważano tam całkowite wycofanie się z pięściarskiego biznesu.

 

„Będziemy w 2017 roku robili tylko walki, których kibice naprawdę chcą. Będzie ich mniej... ale tylko dobre” – powiedział Peter Nelson.

 

Stephen Espinoza, dyrektor programowy Showtime Sports, także zastanawia się nad może pokazaniem tylko dwóch gal do końca 2016 roku. „Nie ma sensu rywalizować z playoff baseballa, początkiem rozgrywek NBA oraz NHL. No i jest jeszcze UFC. Nie ma znaczenia, ilu pięściarzy zasługuje na walki, kiedy do podziału nie ma zbyt wielu pieniędzy. To rzeczywistość” – mówi Espinoza. Zarówno HBO, jak Showtime już udowodniły, że magia nazwisk na nich nie działa, jeśli nie ma gwarancji zarobku. Kiedy prezydent Top Rank Promotions Bob Arum po raz kolejny skusił (zmusił?) do walki Manny Pacquiao, na pewno nie przypuszczał, że zarówno Showtime PPV jak HBO PPV nie będa zainteresowane pokazywaniem filipińskiej supergwiazdy w walce z Jessie Vargasem. Wygląda na to, że Top Rank będzie zmuszone do zrobienia własnej produkcji gali i sprzedaży gali 5 listopada stacjom kablowym. To sytuacja w boksie bez precedensu, choć pieniądze tylko dla najlepszych, to nie jest głupi pomysł...