Święta trójca Plusligi nie do ruszenia?

Siatkówka
Święta trójca Plusligi nie do ruszenia?
fot. CyfraSport
Czy ZAKSA ponownie zdominuje rozgrywki?

Meczem beniaminka Espadonu Szczecin z mistrzem Polski ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle rozpocznie się w piątek kolejny sezon PlusLigi. Oprócz obrońcy tytułu do głównych faworytów do medali należą Asseco Resovia Rzeszów oraz PGE Skra Bełchatów. Kto zaskoczy? Czy liga mistrzów świata będzie silniejsza, ciekawsza niż w poprzednich rozgrywkach? Na pewno większa, ale także w większym stopniu zdominowana przez gigantów.

Wydaje się, że medaliści poprzednich rozgrywek jeszcze bardziej odskoczą rywalom. Już w poprzednim sezonie mistrz miał 19 punktów przewagi na czwartym zespołem fazy zasadniczej, a trzecia PGE Skra 12 oczek na piątą ekipą Cuprum Lubin. Teraz różnica ta może byc jeszcze większa.

 

Mistrzowie Europy i świata

 

Na górze doszło do kilku ciekawych przetasowań. Najmniej wielkich ruchów dokonał jednak mistrz kraju, co tylko potwierdza, że ekipa Ferdinando De Giorgiego już w poprzednich rozgrywkach miała ciekawy i zbilansowany skład. Teraz w pierwszej szóstce dojdzie do jednej roszady – za Jurija Gładyra, który odszedł do Skry, przyszedł z Effectora Kielce Mateusz Bieniek. Poza tym skład ZAKSY nadal oparty będzie na francuskim zaciągu – Kevinie Tilliem oraz Benjaminie Toniuttim i reprezentantach kraju: Pawle Zatorskim, Bieńku właśnie, czy Dawidzie Konarskim.


Różnica w tym sezonie polegać będzie na większej ilości meczów ekipy z Kędzierzyna-Koźla. Podopieczni De Giorgiego zagrają w Lidze Mistrzów, co oznacza dodatkowe podróże, większe zmęczenie i konieczność częstszych roszad w składzie. Czy ZAKSA będzie potrafiła sobie z tym poradzić? Chyba nadal pozostaje głównym kandydatem do tytułu, ale ciężko wyobrazić sobie, aby powtórzyła tak znakomity sezon jak poprzedni, kiedy w 29 spotkaniach poniosła tylko trzy porażki.

 

Uwaga prace na wysokościach


Ze srebrnymi medalami na szyi do boju przystępuje Asseco Resovia. Już poprzednie rozgrywki były trudne dla ekipy z Podkarpacia, teraz drużyna Andrzeja Kowala została kompletnie przebudowana i jej styl oraz forma pozostają zagadką. Z zespołu odeszli wypożyczony Dominik Witczak oraz Russell Holmes, Nikołaj Penczew, Julien Lyneel, Bartosz Kurek, Aleksander Śliwka, Łukasz Perłowski, Dmytro Paszycki i legendy klubu – Krzosztof Ignaczak oraz Olieg Achrem. Prawda, że mogłaby powstać z tego całkiem niezła ekipa?


W ich miejsce teraz przychodzą: wracający na nasze parkiety Marko Ivović, reprezentacyjna przyszłość Barłomiej Lemański, były kapitan drużyny narodowej Marcin Możdżonek, podstawowi siatkarze reprezentacji Kanady John Gordon Perrin, Frederic Winters i Gavin Schmitt, Francuz Thibault Rossad oraz mistrz Europy juniorów Mateusz Masłowski. To bardzo ciekawy zaciąg, ale poukładanie wszystkich elementów może zająć trochę czasu. Tym bardziej, że dopiero pod koniec roku do Rzeszowa wróci Thomas Jaeschke. Z poprzedniego sezonu w podstawowej szóstce mogą ostać się jedynie Piotr Nowakowski i Damian Wojtaszek, a o miejsce na rozegraniu walczyć będą Fabian Drzyzga oraz Lukas Tichaćek. Czy to nie za dużo roszad na jeden sezon?

 

Koniec sprzątania?


Ewentualne potknięcia finalistów poprzedniego sezonu będzie chciała wykorzystać Skra – brązowi medaliści także lekko przebudowali zespół. Jeszcze w trakcie poprzednich rozgrywek pożegnano Facundo Conte (po krytyce zespołu i głównej gwiazdy wiadomo było, że Argentyńczyk opuści drużynę po sezonie), a na stanowisku trenerskim Miguela Falaskę zastąpił Philippe Blain. Francuski asystent selekcjonera reprezentacji Polski będzie miał teraz do dyspozycji kilku nowych siatkarzy: walczących o drużynę narodową Bartosza Bednorza i Artura Szalpuka, wyciągniętych od głównych rywali do mistrzostwa Penczewa i Gładyra oraz nowy talent serbskiej siatkówki Drażena Luburicia. Jak to wszystko będzie funkcjonowało w nadchodzącym sezonie? Czy udało się pozamiatać problemy poprzednich rozgrywek?


Wydaje się, że najważniejszym zadaniem Blaina będzie znalezienie balansu w przyjęciu. Pomóc w tym może wracający do dyspozycji Michał Winiarski. Ciekaw też jestem jak wkomponuje się do drużyny Luburić, bo nikt chyba nie wyobraża sobie, aby główną armatą bełchatowian nie był dalej Mariusz Wlazły.

 

Cyrkowe triki Miki


Z drugiego szeregu nadal atakować będzie Lotos Trefl Gdańsk. To nadal główny kandydat do uzupełnienia wielkiej czwórki PlusLigi, ale – po stracie Sebastiana Schwarza, Murphy’ego Troya i Marco Falaschiego – w zmienionych szatach. Wspomnianą trójkę mają zastąpić ściągnięty Michal Masny oraz do tej pory rezerwowi Miłosz Hebda i Damian Schulz. Ten ostatni będzie walczył o skład z Szymonem Romaciem.


Niewątpliwie ekipa Andrei Anastasiego nadal ma ciekawą pierwszą szóstkę, ale znów wszystko zależeć będzie w grze od zdrowia i formy Mateusza Miki. A w przedsezonowych sparingach przyjmujący Lotosu musiał długo oszczędzać kolano i grał jako libero. To nie wróży dobrze przed długim sezonem. Od efektownych trików Miki może zależeć siła Lotosu. Zagadką pozostaje też prawe skrzydło – czy Romać i Schulz zastąpią Troya z najlepszych spotkań?

 

Młodzi dostaną szansę?


Tyle potęgi. Ciężko jednak wyobrazić sobie, aby do walki o medale włączył się ktoś nowy. PlusLiga powiększyła się wszak o dwie nowe ekipy, a to oznacza więcej gier. Czy wyższy poziom? To zależy od zespołów środka tabeli. Jak choćby Cerradu Czarnych. Radomianie byli rewelacją pierwszej części poprzedniego sezonu. Teraz warto będzie ich śledzić choćby ze względu na wejście do ekipy Jakuba Ziobrowskiego i Tomasza Fornala, dwóch świeżo upieczonych mistrzów Europy juniorów. Do tego 22-letni Michał Kędzierski na rozegraniu, 20-letni środkowy Jakub Zwiech i 22-letni atakujący Bartłomiej Bołądź – to idzie młodość!


Kto jeszcze? Na pewno ciekawy skład ma AZS Politechnika Warszawska, w której chyba ostatni sezon rozegra Paweł Zagumny. Do niego dołączył inny mistrz świata Andrzej Wrona. A wraz z nimi i Guillaumem Samicą zastęp młodych: 21-letni Paweł Halaba, 19-letni Jedrzej Gruszczyński, 22-letni Michał Filip, 20-letni Jan Firlej, a przede wszystkim 19-letni Bartosz Kwolek, kolejny z mistrzów Europy juniorów.


Podobnie skomponowany skład ma Indykpol AZS Olsztyn. Obok weteranów i ogranych (Daniel Pliński, Michał Żurek, Paweł Woicki, czy Wojciech Włodarczyk) będziemy mogli podpatrywać cały zastęp młodych i ciekawych siatkarzy: 19-letniego Jakuba Kochanowskiego, 21-letniego Aleksandra Śliwkę czy 21-letniego Holendra Hidde Boswinkela.

 

Szukając odpowiedzi


PlusLiga ma doprowadzić biało-czerwonych do sezonu reprezentacyjnego, który zakończą mistrzostwa Europy w naszym kraju. Ale chyba nade wszystko potwierdzić siłę i wzrastające zainteresowanie kibiców krajowymi rozgrywkami. Czy nasze czołowe kluby są w stanie podjąć rywalizację na Starym Kontynencie? Czy czołowa trójka nie zdominuje nadto rozgrywek? To sporo pytań, ale już od piątku będziemy mogli powoli szukać na nie odpowiedzi.

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze