Fogiel z Paryża: Glik na ustach wszystkich. Przed nim był tylko Kosecki

Piłka nożna
Fogiel z Paryża: Glik na ustach wszystkich. Przed nim był tylko Kosecki
fot. PAP/EPA

Chciałoby się w końcu napisać o innych reprezentantach Polski w Ligue 1. W tym trzech, którzy występują w Lidze Mistrzów (Maciej Rybus, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik). Niestety, jest jeden piłkarz, który swoją kapitalną postawą nam na to nie pozwala.

Kamil Glik już w niedzielę trafił na "jedynkę" L'Equipe. Zaledwie trzy dni później dostąpił tego zaszczytu ponownie, gdy jego imponujące zdjęcie po zdobyciu gola zajęło całą kolumnę. Tytuł: "Bramka, która będzie drogo kosztować".

Mimo że na stadionie Ludwika II zasiadło tylko dziewięć tysięcy widzów, kiedy Polak na cztery sekundy przed końcem uratował Monaco cenny punkt, te same dziewięć tysięcy gardeł zaczęło skandować wniebogłosy: "Glik, Glik, Glik!".

Polak dostał oczywiście najwyższą notę w swoim zespole - "siódemkę". Można powiedzieć, że w pojedynkę wyręczył cały zespół Leonardo Jardima, który nie był tego wieczoru w najlepszej dyspozycji. Ale co dla nas ważniejsze - zapisał się w historii polskiego futbolu.

Spośród Polaków występujących we Francji, poza Glikiem bramkę w Lidze Mistrzów zdobył tylko jeden piłkarz. Roman Kosecki. Stało się to 18 października 1995 roku w meczu z Aalborgiem. Polak w 76. minucie ustalił wynik meczu na 3:1 dla FC Nantes.

Oddajmy jednak Glikowi to, co jego. Bramka była przecież tylko zwieńczeniem wspaniałego występu. Nasz stoper zanotował w sumie 58 podań, w tym aż 46 celnych. To najlepszy wynik w całym zespole. Jardim był oczywiście bardzo zadowolony, ale przede wszystkim z reakcji zespołu na stratę bramki. O samym Gliku wypowiedział się lapidarnie.

- Jest piłkarzem o mocnej osobowości. I to wcale nie jakiś tam detal. Jego sposób gry zawsze jest pełen poświęcenia. Cały czas pracuje dla kolektywu - analizował trener.

Skoro już mowa pochwałach, inny paryski dziennik "Le Parisien" napisał: "Glik, Glik, bum! - bardzo modny refren w Księstwie Monaco". Spory artykuł opisujący wydarzenia z wtorkowego wieczoriu zatytułowany został: "Glik równo z gongiem". Dziennikarze nie żałują stoperowi ciepłych słów. Mają przecież podstawy.

 

Tadeusz Fogiel, RH, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze