Rozstawiona z "trójką" Radwańska pokonała w środę Dunkę polskiego pochodzenia Karolinę Woźniacką 6:4, 6:2 i dzięki awansowi do ćwierćfinału znacznie przybliżyła się do występu w kończącym sezon WTA Finals w Singapurze. Przed rokiem Polka triumfowała w imprezie z udziałem ośmiu najlepszych zawodniczek sezonu.

 

"Równie bardzo, jak ze zwycięstwa cieszę się, że udało mi się tego dokonać w dwóch setach. To ważne, bo jutro czeka mnie kolejny trudny mecz" - podkreśliła 27-letnia krakowianka po pojedynku, który zakończył się już po północy czasu lokalnego.

 

W środę gra toczyła się wyłącznie na korcie głównym, który dysponuje zasuwanym dachem, gdyż w Wuhan przez cały praktycznie dzień padał deszcz.

 

"Bardzo dobrze, że coraz więcej kortów posiada dach, co zwłaszcza przy takiej pogodzie jak dziś bardzo się przydaje. Mecz poprzedzający nasz był do tego długi i stąd tak późna pora. Cieszę się jednak bardzo, że zdecydowaliście się zostać na trybunach" - powiedziała do kibiców Radwańska.

 

Popełniła tylko 12 niewymuszonych błędów przy 23 wygrywających uderzeniach. Woźniacka, szczególnie w końcówce potyczki, wyraźnie opadła z sił, jednak był to jej ósmy pojedynek w ciągu 10 dni.

 

"Lekko jednak nie było, bo z Caro nigdy nie wygrywa się łatwo" - zauważyła zawodniczka, która w poniedziałek może awansować z czwartej na trzecią pozycję w światowym rankingu.

 

W czwartek ok. godz. 10 czasu polskiego Radwańska zagra z Kuzniecową, która w 1/8 finału wyeliminowała ubiegłoroczną triumfatorkę Amerykankę Venus Williams 6:2, 6:2.

 

"Grałyśmy mnóstwo razy przeciw sobie, w różnych miejscach i na rozmaitych nawierzchniach. Znamy się długo i dobrze, wiemy wszystko o swoim tenisie. Przede mną na pewno poważne wyzwanie, bo ona jest w świetnej formie" - zauważyła Polka dodając, że nie ma nic do stracenia i postara się zaprezentować tak dobrze, jak w środę.