Hit 7. kolejki Premier League nie miał wyraźnego faworyta, mimo że Manchester City wygrał wszystkie sześć poprzednich meczów ligowych. Warto jednak zaznaczyć, że w tygodniu podopieczni Pepa Guardioli tylko zremisowali na wyjeździe z Celtikiem Glasgow w Lidze Mistrzów, pokazując, że maszyna stworzona przez Hiszpana ma jeszcze braki, tyle że mało kto potrafił to wykorzystać. Do tego niedzielny rywal, czyli Tottenham, w poprzednim sezonie rozbił u siebie "The Citizens" aż 4:1. Na White Hart Lane liczono więc na powrót dobrych wspomnień.

No i zaczęło się dobrze dla gospodarzy. Z lewej strony dośrodkował Danny Rose, a Aleksandar Kolarov - nie widząc, co dzieje się za jego plecami - zdecydował się na rozpaczliwe wybicie piłki. Skończyło się fatalnie - golem samobójczym. Goście próbowali łapać swój rytm, lecz tego dnia nie było to łatwe. Tottenham był dobrze dysponowany, a do tego potrafił skorzystać z błędów Serba, który w trzydziestej siódmej minucie stracił futbolówkę w środkowej strefie boiska. Wydawało się, że kontratak "Spurs" się nie powiedzie, lecz wystarczyło jedno podanie Son Heung-Mina, by Dele Alli znalazł się oko w oko z Claudio Bravo. Efekt? Precyzyjny strzał i 2:0.

W drugiej części goście mieli najlepszą okazję do wyrównania, lecz strzał Sergio Aguero zatrzymał się na słupku. Mogli też mówić o sporym szczęściu, bo po faulu Fernandinho na Alli sędzia Andre Marriner podyktował rzut karny, który zmarnował Erik Lamela. Guardiola robił, co mógł, by nie ponieść pierwszej porażki w roli trenera Manchesteru City - wprowadził Ilkaya Gundogana, Kelechiego Iheanacho oraz Leroya Sane, lecz wynik nie uległ już zmianie.

Manchester City pod wodzą Guardioli przegrał po raz pierwszy. A Tottenham wygrał z "Obywatelami" po raz trzeci z rzędu. Ostatnie spotkania pokazują, że pod nieobecność Kevina de Bruyne goście mogą mieć spory problem w konstruowaniu akcji.

Tottenham - Manchester City 2:0 (2:0)

Bramki: Kolarov 9 (sam.), Alli 37.

Tottenham: Lloris - Walker, Alderweireld, Vertonghen, Rose - Wanyama, Sissoko (72 Dier) - Lamela, Alli (85 N'Koudou), Eriksen - Son (90 Janssen).

Manchester: Bravo - Zabaleta, Otamendi, Stones, Kolarov - Fernando (53 Gundogan), Fernandinho - Navas (67 Iheanacho), Silva, Sterling (87 Sane) - Aguero.

Żółte kartki: Wanyama, Rose - Otamendi, Sterling.