Lotos choć osłabiony brakiem kontuzjowanego Miłosza Hebdy, mógł skorzystać ze swojego gwiazdora Mateusza Miki, którego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Przyjmujący reprezentacji Polski, który po igrzyskach olimpijskich wrócił do klubu dopiero 19 sierpnia, miał otrzymać od Andrei Anastasiego sporo wolnego. Jak widać, już mu wystarczyło.

Pierwszego seta zgodnie z oczekiwaniami lepiej zaczęli gdańszczanie. Po kilku niezłych akcjach, w tym efektownym podwójnym bloku Damiana Schulza i świetnym wykończeniu Bartosza Pietruczuka z drugiej linii, Lotos prowadził już 5:1. Potem jednak role się odwróciły. Z 5:1 zrobiło się 6:8, 11:15 i w konsekwencji 20:25.

Duża w tym zasługa Petera Wohlfahrtstaettera, który dwa razy ustrzelił asem serwisowym Mateusza Mikę, ale przede wszystkim był to rezultat wielu błędów własnych siatkarzy Lotosu. W tym przede wszystkim wspomnianego Miki.

Drugi set to już zdecydowanie bardziej wyrównana rywalizacja. Oba zespoły pokazywały nam momentami wielką siatkówkę. Po stronie Effectora świetnie radzili sobie Maciej Pawliński, Jakub Wachnik i Leo Andrić, ale to jednak gdańszczanie, dzięki zgranemu kolektywowi, wygrali tego seta 25:22. Zwycięstwo dał im bezpośrednio błąd serwisowy Andricia.

Set numer trzy był bardzo podobny do tego pierwszego - Lotos znów, tym razem jednak wskutek fatalnych błędów w ataku, przegrywał już 6:10. Andrea Anastasi rwał sobie włosy z głowy, krzyczał i jak się okazało, reakcja była skuteczne. Po błędzie Andricia było już 11:11 i w konsekwencji Lotos dowiózł prowadzenie do końca. Kapitalną piłką setową popisał się Pietruczuk, który trafił w sam narożnik boiska, ustalając wynik na 25:21.

Na ostatnią odsłonę gdańszczanie wyszli jak po swoje. Owszem, i tym razem nie zabrakło zaciętej rywalizacji, o czym świadczą takie wyniki, jak 6:6, 8:8 i 13:13. Nawet w końcówce przewaga Lotosu była niewielka, ale ostatecznie, po świetnym dograniu Michała Masnego - który wykonał w tym secie naprawdę niesamowitą robotę - Bartosz Gawryszewski ustalił wynik spotkania na 25:23.

 

Lotos Trefl Gdańsk - Effector Kielce 3:1 (20:25, 25:22, 25:21, 25:23)

 

Lotos: Wojciech Grzyb, Michal Masny, Mateusz Mika, Dmytro Paszycki, Bartosz Pietruczuk, Damian Schulz - Piotr Gacek (libero) - Bartosz Gawryszewski, Szymon Jakubiszak, Szymon Romać, Przemysław Stępień.

Effector: Leo Andric, Marcin Komenda, Jędrzej Maćkowiak, Maciej Pawliński, Jakub Wachnik, Peter Wohlfahrtstatter - Damian Sobczak (libero) - Konrad Formela, Patryk Więckowski.