Przemek Garczarczyk: Nathan Cleverly wygrał z Juergenem Braehmerem - była kontuzja Niemca, czy tak jak mówi Twój były rywal, i tak wygrałby w drugiej części walki?

Andrzej Fonfara: Nie wiem, czy Cleverly wygrałby z Braehmerem. Nikt nie wie. To była bardzo wyrównana walka, ale ze mną, po tym jak zlamałem mu nos, w drugiej części walki zwolnił tempo, było mniej ciosów. Przeciwko Niemcowi robił swoje i być może to Braehmer by spuchł. Tak czy inaczej się poddał – kontuzja wynikła z walki, to jest część boksu. Więc chwała Cleverly’emu, zwłaszcza, że Braehmer nigdy się do walki ze mną nie palił. A miał propozycje. Bardzo dobre propozycje.
 
Braehmer twierdzi, że nie tylko ma zagwarantowany rewanż z Walijczykiem w kontrakcie, ale ma zamiar z niego jak najszybciej skorzystać. Ty byś chętnie wyszedł ponownie z Clevem na ring...

... i to wcale nie dlatego, że Cleverly ma teraz regularny tytuł WBA, tylko, że daliśmy wspólnie bardzo dobrą walkę, było parę rekordów. Style idealnie pasują, kibice to lubią. Miejsce też jest dla mnie obojętne. Walia, Anglia – nie ma znaczenia. To nie jest zresztą tak, że chcę z nim się bić bo ma pas, że ja nie mam innych interesujących opcji. Wprost przeciwnie.

Na ten rok, czy po pierwszym obozie treningowym z Virgilem Hunterem, raczej 2017?

Ten rok, połowa grudnia. Są pewne, poważne dyskusje na temat mojego występu w Nowym Jorku, są nazwiska potencjalnych rywali. Jest też opcja Chicago... Więcej na razie, z wiadomych względów, nie mogę powiedzieć. Nie ma na razie wśród potencjalnych przeciwników mojego ostatniego pogromcy, Joe Smitha Jr. On szuka dużych pieniędzy, niekoniecznie walcząc ze mną. Ja go rozumiem – otworzyła się szansa, on i jego promotorzy chcą to wykorzystać, zarobić. Ale może, kiedy takich propozycji nie będzie, zmieni zdanie i da rewanż, choć jak słyszę specjalnie do tego nie pali? Oferta jest.

Masz za sobą pierwszy miesiąc treningów z Virgilem Hunterem. Czas na pierwsze podsumowanie.

Na razie jest więcej ćwiczeń kondycyjnych, technicznych niż pracy na ringu, ale taki jest plan. Pracuję z ludźmi odpowiedzialnym za kondycję Warda. Jest w Oakland Ed, za kilkadziesiąt godzin ma przyleciec Jack, którego znam z pracy w Houston. Na razie trenujemy  2-3 razy w tygodniu, treningi bardziej techniczne. Zmiana pozycji na taką, która jest z jednej strony ofensywna, ułatwia zadawanie ciosów, ale z drugiej pomaga w defensywie. W rozpoczynającym się właśnie tygodniu będą już cztery treningi, w następnym pięć. Zakładając, że będzie potwierdzona data grudniowa (tego się spodziewam) będzie akurat dziesięć tygodni na pełne przygotowania.

Sparingi z Andre Wardem przewidziane?

Oczywiście. Doskonała okazja, żeby jemu pomóc przygotować się na Siergieja Kowaliowa, a dla mnie, żeby powalczyć na najwyższym światowym poziomie. Wcale nie musi być w ringu delikatnie. Jak już się wchodzi do ringu... Mamy tutaj fajną ekipę, Kid Chocolate Quillin, Andre Ward, paru obiecujących chłopaków z wagi ciężkiej. Pracuję. Pozdrawiam tych, którzy mi kibicują. Dziękuję.