Łukasz Kadziewicz: Michał, wkurzasz się na określenie "weteran ligi"?

 

Michał Winiarski: Nie, w pewnym sensie taka jest prawda. Niedawno skończyłem 33 lata. Myślę, że takie określenia nie mają dla mnie znaczenia, bo teraz czuję się dobrze i jestem zdrowy. Mam nadzieję, że jeszcze przez parę lat tak będą o mnie mówić.

 

Jesteś zdrowy, poddałeś się zabiegowi, wyprostowałeś plecy... Czy teraz jesteś w optymalnej formie, czy jesteś gotowy na grę na sto procent, w pełnym wymiarze?

 

Przepracowałem cały okres przygotowawczy. Było naprawdę bardzo ciężko, pracowałem bez żadnej taryfy ulgowej, tak, jak młodsi koledzy. Sam jestem ciekawy swojej formy w najbliższych meczach. Teraz graliśmy sparingi, w nich raczej gra się na luzie. Z niecierpliwością czekam na mecze ligowe. Znając swój organizm wiedziałem, że jak dobrze potrenuję, to jestem w stanie zaprezentować dobrą formę i wysoki poziom na boisku. natomiast, gdy przytrafiały się kłopoty, to bywało z tym różnie. Mam nadzieję, że praca, którą wykonaliśmy przed sezonem zaprocentuje.

 

W zbliżającym się sezonie pozycja przyjmującego w Skrze jest mocno obsadzona. Ty, dwóch młodych zawodników i jeszcze Bułgar Nikołaj Penczew. Kogo byś wystawił do pierwszej szóstki?

Ciężko stwierdzić, bo gramy w różnych zestawieniach. Bartek Bednorz miał jakieś problemy z łokciem i nie trenował przez dwa tygodnie, dlatego graliśmy na zmianę we trzech. Ja się cieszę, że pozycja przyjmującego jest tak mocno obsadzona, będą rotacje, dzięki czemu będzie więcej czasu na odpoczynek. Chciałbym, by ta szeroka ławka - nie tylko na pozycji przyjmujących, ale również atakujących i środkowych - wzajemnie się wymieniała i uzupełniała, bo tak dużej ligi, z tyloma zespołami, nie da się wygrać jedną szóstką.

 

Rozmowa z Michałem Winiarskim w załączonym materiale wideo.