W spotkaniu, które zainaugurowało nowy sezon PlusLigi, Espadon Szczecin nie miał wiele do powiedzenia w starciu z nieźle dysponowaną ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Szczególnie w dwóch pierwszych setach przewaga podopiecznych trenera Ferdinando de Giorgi nie podlegała dyskusji. Wyniki 15:25 i 11:25 mówią praktycznie wszystko, choć warto przypomnieć, że tuż przed rozpoczęciem spotkania, jeszcze podczas rozgrzewki, pierwszy atakujący gospodarzy - Bułgar Danaił Miłuszew nabawił się urazu łydki i musiał go zastąpić Bartłomiej Kluth. W trzeciej partii gra beniaminka wyglądała już nieco lepiej, siatkarze ze Szczecina zerwali się do walki, w końcówce wyrównali nawet stan seta (19:19), ale mistrzowie nie pozwolili już sobie wydrzeć zwycięstwa.

 

 

Siatkarze Espadonu Szczecin rywalizację w ekstraklasie rozpoczęli w składzie: Ivan Borovnjak (4), Georgi Bratojew, Bartosz Cedzyński (4), Bartłomiej Kluth (9), Łukasz Perłowski (8), Michał Ruciak (3) - Adrian Mihułka (libero) oraz Dawid Murek (libero), Michał Sladecek (1), Maciej Wołosz (3).

 

"Nie zagraliśmy zbyt dobrze, dwa pierwsze sety chcemy jak najszybciej wymazać z pamięci. Czekaliśmy na ten mecz z niecierpliwością i szkoda, że początek meczu tak wyglądał. Wiedzieliśmy, że to będzie trudne spotkanie, ale chcieliśmy powalczyć z ZAKSĄ. Dopiero trzeci set pokazał, że potrafimy grać i dał nadzieję, że nasza gra może w przyszłości wyglądać lepiej" - powiedział po meczu weteran siatkarskich boisk, libero ekipy ze Szczecina Dawid Murek.

 

"ZAKSA to najwyższa półka w Polsce i absolutnie klasa światowa, a początkowe dwa sety w naszym wykonaniu to był też wynik stresu. Teraz do nas należy sprawienie, aby ta trema nie pojawiała się

już w kolejnych spotkaniach, niezależnie od tego czy będziemy grać z najmocniejszymi czy potencjalnie nieco słabszymi rywalami" - stwierdził środkowy Bartosz Cedzyński.

 

Przed ekipą ze Szczecina bardzo ciężki początek sezonu, w pierwszych pięciu kolejkach będą musieli stawić czoła czterem czołowym drużynom poprzedniego sezonu. Po konfrontacji z ZAKSĄ zmierzą się z Asseco Resovią (2 kolejka, 6 października), PGE Skrą Bełchatów (4 kolejka, 20 października) oraz Lotosem Treflem Gdańsk (5 kolejka, 26 października); w międzyczasie, w 3. kolejce podejmą ekipę Onico AZS Politechniki Warszawskiej.

 

Dużo lepsze nastroje po pierwszej kolejce panują w Katowicach. Siatkarze GKS niespodziewanie zgarnęli komplet punktów w starciu z Łuczniczką Bydgoszcz. Podopieczni Piotra Gruszki rozpoczęli to spotkanie od wygranej w premierowej odsłonie 25:19. W kolejnym secie goście wrócili do gry i rozbili katowiczan (14:25). Kolejne partie należały już jednak do gospodarzy. Najlepszym zawodnikiem (MVP) spotkania został wybrany Michał Błoński. Przyjmujący wywalczył dla swej drużyny 15 punktów i popisał się czterema asami serwisowymi.

 

 

Równie dobrze zaprezentował się Karol Butryn, który był najlepiej punktującym graczem tej konfrontacji.

 

"Czułem tremę, która jednak opuściła mnie w drugim secie. Z czasem rozkręcałem się coraz bardziej i cieszę się, że mogłem pomóc zespołowi w wygraniu pierwszego meczu w ekstraklasie"- przyznał atakujący GKS.

 

"Zdawałem sobie sprawę z tego, że będą przestoje, będą błędy i będzie się trudno grało, ale powtarzałem moim chłopakom, że jesteśmy gotowi na granie w PlusLidze. Jesteśmy naprawdę bardzo dobrze przygotowani dzięki pracy całego sztabu. Wydaje mi się, że dzięki zwycięstwom prowadzeni przeze mnie siatkarze powinni w to jeszcze bardziej uwierzyć" - powiedział w rozmowie z siatka.org trener Gruszka.

 

 

Drużyna GKS Katowice przywitała się z PlusLigą w następującym składzie: Michał Błoński (15), Karol Butryn (18), Marco Falaschi (1), Tomasz Kalembka (8), Serhij Kapelus (13), Bartłomiej Krulicki (9) - Bartosz Mariański (libero) oraz Maciej Fijałek, Paweł Pietraszko, Rafał Sobański, Adrian Stańczak, Kacper Stelmach.

 

Katowiczanie po pierwszym sukcesie jadą do Olsztyna, gdzie w sobotę 8 października zmierzą się z Indykpolem AZS. Podopieczni Andrei Gardiniego przegrali na inaugurację z Jastrzębskim Węglem 2:3.