Skuteczny jeleń, pechowe mewy i... koala. Oto niesforne zwierzęta w sporcie (WIDEO)

Inne

Czwartego października swoje święto obchodzą wszystkie zwierzaki świata. Bardzo często mamy z nimi do czynienia także podczas wydarzeń sportowych, a wiąże się to zwykle z przerwaniem zawodów po wtargnięciu intruza na arenę. Zobaczcie najdziwniejsze i najśmieszniejsze wizyty zwierząt podczas sportowych imprez.

Wydawać by się mogło, że mecze piłkarskie są w ostatnim czasie zabezpieczone w taki sposób, że na murawę nie prześlizgnęłaby się nawet przysłowiowa mysz. Tymczasem wizyty zwierząt na korcie to rzecz tak powszechna, że powstają nawet kompilacje z "wtargnięciami" milusińskich na zieloną murawę. Najczęściej spotkania przerywane są z powodu psów i kotów, ale wśród niesfornych "kibiców" nie brakuje także... kogutów, wiewiórek czy nawet wężów!


Zwykle nieposłuszne zwierzaki udaje się szybko poskromić (w czym swój udział często mają także piłkarze), ale zdarzają się sytuacje, gdy zwierzęta mają wpływ na wydarzenia na boisku. Tak było między innymi w meczu drużyn juniorskich w USA, gdy jeleń wtargnął na murawę, wbił piłkę do bramki (!) i momentalnie ulotnił się do lasu.


Ostatnio do grona ciekawskich zwierząt dołączył... miś koala, który niespodziewanie pojawił się na stadionie podczas meczu w Australii, wzbudzając zachwyt wśród piłkarzy i kibiców.


Zwierzaki nie ograniczają się jednak tylko do meczów piłkarskich, a jednym z ulubionych miejsc przedstawicieli fauny jest... pole golfowe. W golfa próbowały grać już na przykład takie gady jak iguana czy aligatory, które nieraz budziły postrach wśród zawodników. Golfiści musieli także chronić się między innymi przed rojem pszczół! Zdarzały się również wizyty żółwi, a jeden z nieposłusznych gadów zsikał się na pana, który chciał usunąć go z pola gry. Największą atencję publiczności wzbudziła jednak mewa, która za wszelką cenę chciała porwać piłeczkę, która ostatecznie wpadła do wody...

 
Nie od dziś wiadomo, że szybkie samochody i motocykle są uwielbiane przez kobiety. Okazuje się jednak, że wyścigi upodobały sobie również zwierzaki! Praktycznie co roku podczas GP Kanady Formuły 1 mamy do czynienia z wizytą na torze popularnych w tamtej części świata świszczów. Z kolei podczas wyścigów Moto GP w Australii pod koła motocykli często pchają się mewy, dla których spotkanie z pojazdem nie kończą się niestety dobrze. Zderzenia z samochodem Bruno Senny nie przeżył także jeden z tureckich psów...

 


Zwierzaki ze Stambułu lubią również odwiedzać co roku korty tenisowe, co nie zawsze podoba się tenisistom. Federico Delbonis, który nie miał najlepszego dnia w starciu z Diego Schwartzmannem, wyżył się nawet na rudym przedstawicielu gatunku i uderzył niesfornego kocura piłką...


Na koniec groteskowa sytuacja z niemieckiego Willingen i tamtejszej skoczni narciarskiej, gdzie pewien fan chciał wejść na trybuny razem... z wielbłądem. Organizatorzy nie pozwolili jednak na wprowadzenie zwierzaka, którego ogarnął przeraźliwy smutek. Dzisiaj pechowy wielbłąd, jak i wszystkie zwierzęta, ma jednak prawo do świętowania!

 

Paweł Ślęzak, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze