Serbowie ciągle nie potrafią zagrać wprost proporcjonalnie do swojego potencjału. W ich składzie można znaleźć naprawdę wielu dobrych piłkarzy, którzy stanowią o sile co najmniej solidnych klubów z Europy, lecz kompletnie nie przekłada się to na występy w reprezentacji. Wydawało się, że uda im się dobrze rozpocząć eliminacje mistrzostw świata, gdyż prowadzili 2:1 z Irlandią, lecz ostatecznie tylko zremisowali. W starciu z Mołdawią nie mogło być mowy o stracie punktów, zwłaszcza że rywale przegrali z Walią 0:4, nie stawiając praktycznie żadnego oporu.

Mołdawianie popełniali wtedy spore błędy w defensywie, co miało też miejsce w meczu z Serbią. Alexandru Epureanu źle przyjął piłkę, co skrzętnie wykorzystał Dusan Tadic. Skrzydłowy Southampton ze wszystkich sił pomknął na bramkę rywali, a że nie miał przed sobą żadnego przeciwnika, to uczynił to w całkiem dobrym tempie. Miał też do pomocy Filipa Kostica, z czego skorzystał, a napastnikowi Hamburgera SV pozostało tylko wpakowanie piłki do pustej siatki. Jeszcze przed przerwą Serbowie podwyższyli wynik meczu, a stało się to za sprawą trafienia Branislava Ivanovica, który wykorzystał dobre dośrodkowanie oczywiście Tadica.

Tadic potwierdził swoją wysoką formę także w drugiej części, wykorzystując dwójką akcję z Aleksandrem Kataiem. Serbowie w końcu wygrali w przekonujący sposób, a mając lidera w takiej dyspozycji, mogą w końcu powalczyć o coś więcej niż kilka zwycięstw...

Mołdawia - Serbia 0:3 (0:2)


Bramki: Kostic 19, Ivanovic 37, Tadic 60.

Mołdawia: Cebanu - Racu, Carp, Eputeanu - Cojocari, Gatcan - Andronic (69 Antoniuc), Cebotaru (78 Ginsari), Dedov (63 Sidorenco) - Bugaev.

Serbia: Stojkovic - Nastasic, Ivanovic, Vukovic (70 Mitrovic) - Rukavina, Gudelj, Milivojevic, Kolarov - Kostic (70 Tosic), Pavlovic (46 Katai), Tadic.

 

Żółte kartki: Cojocari, Bolohan - Kolarov, Vukovic.