Penn nie walczył od 2014 roku, a od 2010 pozostawał bez zwycięstwa, więc swój powrót traktował raczej poważnie. Jego przeciwnikiem miał być sklasyfikowany na czwartym miejscu w kategorii piórkowej - Ricardo Lamas (16-5, 4 KO, 4 SUB), który był oczywiście uznawany za wyraźnego faworyta. Na nieco ponad tydzień przed galą były mistrz kategorii lekkiej oraz półśredniej doznał urazu żebra, przez co wypadł z walki wieczoru. Organizacja nie zdołała znaleźć rywala dla Amerykanina, przez co całe wydarzenie w Filipinach zostało anulowane.

Na tej samej gali Marcin Tybura miał skrzyżować rękawice z wymagającym Derrickiem Lewisem (16-4-1NC, 14 KO, 1 SUB) - znajdującym się na fali czterech zwycięstw z rzędu (pokonał choćby Damiana Grabowskiego). Polak - podobnie jak inni zawodnicy na filipińskiej karcie walk - otrzyma rekompensatę za brak pojedynku i choć jego starcie z "Czarną Bestią" zostało teraz anulowane, to odbędzie się w niedalekiej przyszłości, być może na jednej z tegorocznych gal. Wszyscy kibice, którzy nabyli już bilety, otrzymają zwrot pieniędzy.

Tybura ostatni raz pokazał się w oktagonie w sierpniu tego roku. Znokautował wtedy w drugiej rundzie Viktora Pestę (10-3, 4 KO, 3 SUB), za co otrzymał bonus za występ wieczoru.