Pindera: Za piękne żeby było prawdziwe

Sporty walki
Pindera: Za piękne żeby było prawdziwe
fot.Polsat Sport

Po dzisiejszej walce Ricky Burnsa z Kiryłem Relichem z Białorusi mają zapaść decyzje, czy dojdzie do pojedynku Joshua – Kliczko.

Ricky Burns (45-5-1, 14 KO) to mistrz świata trzech kategorii. Jest jedynym Szkotem, który dokonał tej sztuki i jednym z trzech Brytyjczyków, którym się to udało. Sześć lat temu sięgnął po pas WBO w wadze superpiórkowej, później został mistrzem wagi lekkiej i ostatnio zdobył wakujący tytuł w kategorii superlekkiej. Dziś będzie bronił zdobytego w maju pasa WBA w tej ostatniej kategorii. Pokonał wtedy Włocha Michele di Rocco.

 

A przecież jeszcze nie tak dawno, w 2014 roku, gdy przegrał z Terence’em Crawfordem tracąc pas w wadze lekkiej, a później z Dejanem Zlaticaninem, wydawało się, że wszystko co najlepsze już za nim.

 

Przed walką z niepokonanym Relichem (21-0, 19 KO), co ciekawe promowanym i trenowanym przez byłego angielskiego czempiona, Ricky Hattona,  Burns jest spokojny. – Miałem długie, dobre zgrupowanie i wiem, że stać mnie na dobrą walkę. Wiem też czego się mogę spodziewać po rywalu. 21 wygranych pojedynków, w tym 19 przed czasem to znak, że potrafi uderzyć. Potwierdza to Conor Benn, który z nim trenował. Ale to nie jest powód do niepokoju – twierdzi 33-letni Burns.

 

Mówi też, że dla Białorusina to będzie wyzwanie przed jakim jeszcze nie stał. Do pory nokautował rywali z zupełnie innej półki, teraz wkroczy do jaskini lwa i ciekawe jak sobie z tym poradzi, bo atmosfera w Glasgow, gdzie rozegrany zostanie ten pojedynek będzie niesamowita i cała hala będzie przeciwko niemu. Dla Szkota z kolei, wygrana w tej walce to szansa, by pod koniec roku zmierzyć się z Adrienem Bronerem, byłym mistrzem tej kategorii.

Adrien kontaktował się ze mną  w ubiegłym tygodniu – mówi Eddie Hearn, promotor Burnsa, i obiecał, że przyleci na ten pojedynek. Zapewnił też, że jeśli Ricky obroni tytuł, to nie będzie z jego strony żadnych problemów, by się  z nim zmierzył.

Hatton, który doskonale rozumie Burnsa i wie jak bardzo ten chce walczyć w USA, ostrzega go jednak przez swym uczniem , który zdaniem byłego mistrza może dziś zrujnować plany i marzenia Szkota. – Kirył jest lepszy niż wszyscy myślą – powtarza.

 

I jeszcze jedno: Eddie Hearn potwierdził, że w przyszłym tygodniu, już po sobotniej gali w Glasgow, zapadną ostateczne decyzję w sprawie  walki Joshua – Władimir Kliczko. Ostatnio mówił, że widzi 70 procent szans, by do niej doszło. Gdyby  tak się stało, to mielibyśmy bombowe zakończenie tego roku. Najpierw Pacquiao – Vargas (05.11), później Kowaliow – Ward (19.11) i Łomaczenko – Walters (26.11), i na koniec, tego samego dnia, 10 grudnia: Gołowkin – Jacobs i Joshua – Kliczko. Za piękne, żeby było prawdziwe.

 

Transmisja gali od 21.00 w Polsacie Sport Fight.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze