Przygotowujący się do przyszłorocznych zawodów The World Games we Wrocławiu polscy futboliści rozegrali czwarte w tym roku spotkanie. Trzy poprzednie nieznacznie przegrali z Duńczykami, Szwedami i Węgrami, by w ostatnim, w efektownym stylu pokonać wyżej klasyfikowanego przeciwnika. Przed niespełna miesiącem Holendrzy zajęli trzecie miejsce w mistrzostwach Europy grupy B w Wielkiej Brytanii.

 

Przed trzema laty Holendrzy byli też rywalami nowo powstałej reprezentacji Polski i wówczas, na stadionie Polonii Warszawa wygrali 37:14. Trener główny Holandii Rey Agaoglu po lubelskim spotkaniu komplementował Polaków.

 

"Miło było patrzeć jaką drogę przebyli Polacy pod wodzą Brada Arbona, bo widać, że przez te trzy lata jakie minęły od naszego pierwszego spotkania zespół szybko się rozwija" - powiedział szkoleniowiec Holandii.

 

Zadowolonym z wyniku i swojej postawy był Karol Żak, który podkreślił, iż prowadzący reprezentację Amerykanin ma wielki wpływ na szybkie postępy, jakie czynią zawodnicy.

 

"Rozwijamy się pod wodzą trenera i chcemy dołączyć do europejskiej czołówki, a kiedyś wygrać nawet z Amerykanami. O dzisiejszym sukcesie zadecydowało dobre rozpoznanie atutów Holendrów i świetna postawa naszej formacji defensywnej, która odpowiednio nastawiona przez selekcjonera dawała nam rozpęd i pozwoliła wysoko zwyciężyć" - z satysfakcją mówił po lubelskim spotkaniu wyróżniający się w nim rozgrywający reprezentacji Polski.

 

Reprezentacja Polski w futbolu amerykańskim jest jedną z najmłodszych wśród drużyn narodowych. Utworzona została pod koniec 2012 roku. Od 2015 jej trenerem głównym jest utytułowany Brad Arbon, a szeroki sztab szkoleniowy tworzą trenerzy zagraniczni wspierani przez Polaków.

 

Polska - Holandia 42:14 (10:7, 11:7, 7:0, 14:0)

 

Punkty: dla Polski - Adam Nelip 10, Jacek Wiśniewski, Tomasz Zubrycki, Grzegorz Dominik, Karol Żak i Mateusz Szefler po 6, Michał Niemas 2; dla Holandii - Ashneal Werleman i Revilinho Graanoogst po 6, Denilson Raadwijk 2.