„Doświadczeni dorośli Polacy wygrali spokojnie bawiąc się z duńskimi chłopcami” - skomentował dziennik „Jyllands-Posten”.

 

Gazeta podkreśliła, że gospodarze rozpoczęli mecz bardzo mądrze dając Duńczykom dużo pola do gry i sprawiając wrażenie, że nie są tacy straszni jak zapowiadano, później już spokojnie i systematycznie ich dobijali. „Polski superman wykończył Danię swoim hat-trickiem” - skomentował dziennik „Politiken”.

 

„BT” napisał, że dla uważnego obserwatora ten „straszny wieczór” zaczął się już od śpiewania hymnu narodowego przez polską publiczność: "Robili to tak silnie, że dach nad stadionem się unosił. Właściwie już przed pierwszym gwizdkiem sędziego można było odczytać zakodowane słowa „dziękujemy i do widzenia” napisane na plecach Roberta Lewandowskiego w formie jego nazwiska” .

 

Tego dnia Dania nie miała żadnych szans, pomimo że Polacy dali im niespodziewanie dużo pola do gry. "Od totalnej katastrofy uratowała nas tylko samobójcza bramka Kamila Glika, dzięki której w drugiej połowie zaczęliśmy grać trochę lepiej, lecz szansa na wyrównanie nigdy nie nadeszła” - skomentowała gazeta.

 

Dziennik „Ekstrabladet” stwierdził, iż Robert Lewandowski już w pierwszej połowie „rozebrał Duńczyków do naga”. "Było widać wyraźnie, że nasz selekcjoner Age Hareide nie prześwietlił tak dobrze Polaków jak zrobił to z przeciwnikiem jego rywal Adam Nawałka. To był show Roberta Lewandowskiego i 56 tysięcy polskiej publiczności” - ocenił.