Jako pierwszy do oktagonu wyszedł walczący w kategorii lekkiej Sajewski. Jako że był po dwóch porażkach z rzędu, mógł zdawać sobie sprawę, że jest to dla niego kluczowy pojedynek, nawet mimo faktu, iż wskoczył w zastępstwo za kontuzjowanego Rezę Madadiego w ostatniej chwili. Jego rywalem był ulubieniec gospodarzy, debiutujący w UFC Marc Diakiese (10-0, 5 KO, 1 SUB). Anglik był bardzo pewny siebie i już w pierwszej sekundzie ruszył ostro na Polaka, który jednak zrobił krok w tył, a po chwili sprowadził go do parteru. Tam potrafił kontrolować przeciwnika, tyle że poza nielicznymi ciosami, nic sensownego z tego nie wyszło. Rundę jednak wygrał, choć było widać, że z jego kondycją nie jest najlepiej. Diakiese wykorzystał to w drugiej rundzie, kiedy zasypał rywala kolanami i ciosami - Leon Roberts musiał przerwać walkę na 20 sekund przed końcem starcia.

Później mieliśmy znacznie więcej powodów do radości. Damian Stasiak walczył z kolejnym angielskim przedstawicielem - Daveyem Grantem (10-3 , 1 KO, 8 SUB). Nie był faworytem, choć dawano mu większe szanse niż Sajewskiemu. Obaj zawodnicy lepiej czuli się w parterze, więc liczyliśmy, że to w tej płaszczyźnie nasz zawodnik przesądzi o wyniku. Pierwsze dwie rundy były bardzo wyrównane, lecz było widać, że w stójce przewagę ma Grant. Polak dobrze radził sobie na dole, potrafił skontrolować rywala z góry, lecz na kartach punktowych raczej minimalnie przegrywał. Wiedział więc, że w ostatnim starciu musi zrobić coś wielkiego. Trzecia runda - w porównaniu do poprzednich - nie dostarczyła tylu wymian, tylu ciosów, lecz i tak była najbardziej widowiskowa. Stasiak za wszelką cenę szukał obalenia, lecz jego rywal skutecznie się bronił. W pewnym momencie Polakowi udało się wciągnąć Granta w gardę, by po chwili zapiąć bardzo ciasną balachę. Anglik kręcił się, walczył bardzo dzielnie, by nie odklepać, jednak nasz zawodnik wiedział, że nie może puścić. - Czułem, jak coś mu strzela. Raz, drugi, trzeci - powiedział po walce. W końcu jednak Grant musiał odklepać. Drugie zwycięstwo w UFC i drugie przez poddanie!

 



Jako ostatni z Polaków pokazał się przedstawiciel wagi ciężkiej Daniel Omielańczuk, który w ostatniej chwili wskoczył do karty walk za Ruslana Magomedova (13-1, 4 KO, 2 SUB). Jego przeciwnikiem był dysponujący kapitalnymi warunkami (mierzy 213 cm) Stefan Struv (28-8, 8 KO, 17 SUB)e. Nasz zawodnik wiedział, że będzie musiał agresywnie skracać dystans i uważać na parter rywala. W stójce wyglądał co najmniej dobrze, bo kilka razy porządnie naruszył Holendra. W końcówce pierwszej rundy walka przeniosła się do parteru, gdzie karty rozdawał "Wieżowiec". Narożnik Polaka stwierdził, że szukanie klinczu nie będzie najlepszym pomysłem. Niestety, Omielańczuk w jednej z szarż w drugiej rundzie wpadł właśnie klincz, Struve skutecznie obalił, a po chwili poddał go duszeniem d'arce.

W walce wieczoru Michael Bisping obronił tytuł mistrza UFC w kategorii średniej, pokonując jednogłośnie na punkty Dana Hendersona. Anglik był jednak w sporych tarapatach, gdyż w pierwszej i drugiej rundzie lądował na deskach po firmowych "H Bombach" 46-latka. Wydawało się niemożliwe, by Henderson - były mistrz PRIDE w wadze półśredniej i średniej oraz Strikeforce w kategorii półciężkiej - był w stanie wytrzymać aż 25 minut rywalizacji. Tak się jednak stało i choć to Bisping napierał, dociskał do siatki i zadawał więcej ciosów, to postawa legendarnego zawodnika mogła się podobać. Przy odrobinie szczęścia mógł nawet wygrać. Ostatecznie jednak sędziowie punktowali wygraną Bispinga.

Henderson przyznał po walce, że zamierza zakończyć karierę. Bisping odniósł za to dwudzieste zwycięstwo w UFC i jest teraz samodzielnym rekordzistą w tej klasyfikacji. Wcześniej dzielił to miano z legendarnym dominatorem kategorii półśredniej - Georgesem St.Pierrem (25-2, 8 KO, 5 SUB).

 

Wyniki:

Walka wieczoru:

185 lbs: Michael Bisping pokonał Dana Hendersona przez jednogłośną decyzję sędziowską (48:47, 48:47, 49:46).

Karta główna:

185 lbs: Gegard Mousasi pokonał Vitora Belforta przez TKO (ciosy w parterze) w drugiej rundzie
205 lbs: Jimi Manuwa pokonał Ovince'a St. Preux przez nokaut (lewy sierpowy) w drugiej rundzie
265 lbs: Stefan Struve pokonał Daniela Omielańczuka przez poddanie (duszenie d’arce) w drugiej rundzie
145 lbs: Mirsad Bektic pokonał Russella Doane'a, przez poddanie (duszenie zza pleców) w pierwszej rundzie

Karta wstępna:

135 lbs: Iuri Alcantara pokonał Brada Picketta przez poddanie (duszenie trójkątne) w pierwszej rundzie
135 lbs: Damian Stasiak pokonał Daveya Granta przez poddanie (balacha) w trzeciej rundzie
170 lbs: Leon Edwards pokonał Alberta Tumenova przez poddanie (duszenie zza pleców) w trzeciej rundzie
155 lbs: Marc Diakiese pokonał Łukasza Sajewskiego przez TKO (ciosy w stójce) w drugiej rundzie


Karta przedwstępna:

170 lbs: Mike Perry pokonał Danny'ego Robertsa przez TKO (kolano, lewy sierpowy) w trzeciej rundzie
155 lbs: Leonardo Santos pokonał Adriano Martinsa przez niejednogłosną decyzję (29:28, 29:28, 28:29).