Zdaniem duńskich gazet największą winę ponosi norweski selekcjoner Age Hareide, który zaczynając pracę z reprezentacją Danii w marcu obiecywał "złote góry" i pozbywając się wielu gwiazd m.in. Niklasa Bendtnera budowę "nowej, młodej i silnej drużyny".

 

"Przegrywając dwa mecze z rzędu Hareide osiągnął absolutne dno w swojej bardzo krótkiej karierze, która właśnie zawisła na bardzo cienkim włosku" - skomentował dziennik "Ekstrabladet".

 

Popołudniówka "BT" nazwała grę Duńczyków "smutnym pasztetem", który zaczął śmierdzieć już w Warszawie, a w trzy dni później w Kopenhadze "stał się już niejadalny". "Obecnie jesteśmy najgorszą drużyną w Skandynawii" - zaznaczyła gazeta.

 

Skomentowała też, że "zapowiadana kolorowo podróż poślubna Hareide już się zakończyła w szybki i nagły sposób i to nie kompletnie pogubieni piłkarze, lecz trener ponosi największą winę".

 

Kanał telewizji "TV" ocenił, że "po zdobyciu zera punktów w ciągu czterech dni bardzo przeciętna duńska drużyna może zapomnieć o wyjeździe na mundial w Rosji i bardzo bolesnym jest, że dzieje się to zaraz na początku eliminacji".

 

"Nasz nowy trener kompletnie się zagubił, a jego uparcie stosowana taktyka i ustawienie zarówno w Warszawie, jak i w Kopenhadze były przykre i wręcz żenujące do oglądania" - napisał dziennik "Jyllands Posten".

 

Dania z dorobkiem trzech punktów zajmuje po trzech kolejkach czwarte miejsce w tabeli eliminacyjnej grupy E. Prowadzi Czarnogóra, przed Polską - po siedem oraz Rumunią z pięcioma. Kolejne mecze odbędą się 11 listopada.