Porażka Rousey podczas gali UFC 193 w Melbourne była jedną z największych niespodzianek ostatnich lat w oktagonie UFC. Do 15 listopada Ronda była twarzą największej na świecie organizacji mieszanych sztuk walki i bez pardonu radziła sobie z kolejnymi rywalkami. W Australii pogromczynią wielkiej gwiazdy została jednak Holly Holm (10-2), która brutalnie znokautowała swoją rodaczkę, odbierając jej pas w wadze koguciej.

Rousey na kilka miesięcy odsunęła się od mediów, by w lutym 2016 roku udzielić szokującego wywiadu, w którym przyznała się, że po porażce z Holm miała nawet myśli samobójcze. W powrocie do normalnego funkcjonowania pomógł jej ukochany, ale jej wierni fani liczyli na wielki comeback do oktagonu. W mediach przewijały się różne terminy, aż wreszcie oficjalną informacje podał sam Dana White w programie The Herd. "Rousey wraca 30 grudnia na gali w Las Vegas" - poinformował.

Od 15 listopada 2015 roku w wadze koguciej doszło jednak do sporych przetasowań, a mistrzowski pas przechodził z rąk do rąk. Holly Holm już w pierwszej obronie musiała uznać wyższość Mieshy Tate (18-6), która... także straciła tytuł już w pierwszej walce, a jej pogromczynią została wspomniana wcześniej Nunes. To właśnie jej Rousey spróbuje zabrać upragniony pas w przedostatni dzień roku w T-Mobile Arenie w Las Vegas.

Walka kobiet o pas w kategorii koguciej jest pierwszym oficjalnie ogłoszonym pojedynkiem, który odbędzie się na gali UFC 207.