W piątek obiegła Niemcy informacja o awanturze w rodzinnym domu Kuranyiego w Stuttgarcie. Sytuacja była na tyle poważna, że żona piłkarza zawiadomiła policję. Przedmiotem sporu okazały się... dzieci. A konkretnie to, w jaki sposób 11-letni Karlo i 8-letnia Vivien mają spędzić wakacje.

 


Powód prozaiczny, ale media spekulują, że mogło dojść do rękoczynów. Bez powodu nie przyjeżdżałyby przecież aż dwa radiowozy... Piłkarz noc po wtorkowej awanturze spędził w domu brata. Sam jednak nie widzi w tym wszystkim żadnego problemu.

- Nic szczególnego się nie wydarzyło. Wszystko jest w porządku - cytuje Kuranyiego "Bild".

 

Cóż, jedni się kłócą i zaraz o tym zapominają. Inni się kłócą i nazajutrz wie o tym cały kraj. Ah, te uroki sławy.