Dziewięciokrotny mistrz świata do Japonii przyleciał przeziębiony i osłabiony, a podczas piątkowych treningów zmagał się z problemami podczas hamowania, ale w sobotę podkręcił tempo. Podczas decydującej części kwalifikacji Włoch jechał za plecami Mavericka Vinalesa i prowadził korespondencyjny pojedynek z jadącym kawałek za nim Markiem Marquezem.

 

Podczas gdy lider tabeli najpierw popełnił błąd podczas hamowania do jedenastego zakrętu, a następnie zwolnił widząc w piątce żółtą flagę po upadku Cala Crutchlowa, Rossi nie zamierzał przymykać gazu i rzutem na taśmę wskoczył na pierwsze pole startowe. To jego 64. pole position w karierze. Co ciekawe, tyle samo na swoim koncie mają Marquez i obrońca tytułu Jorge Lorenzo.

 

Lider tabeli także miał w piątek nieco problemów, ale w sobotę również podkręcił tempo. Marquez obawia się jednak nieco o temperaturę asfaltu. Jeśli będzie zbyt wysoka, może nie być w stanie dotrzymać kroku Rossiemu, który z kolei boi się opadnięcia z sił z powodu przeziębienia.

 

Szybki w piątek, Lorenzo rozpoczął sobotę od fatalnie wyglądającego wypadku w drugim zakręcie, po którym helikopterem wysłano go do szpitala na dokładne badania. Choć sam przyznał później, że był to jeden z najgroźniejszych upadków w jego karierze, to jednak kilka godzin później ponownie był już na torze i zapewnił sobie trzecie pole startowe. Jego tempo wyścigowe także jest niezłe. Szykuje się kolejna bitwa trzech słynnych rywali?

 

Z drugiego rzędu do wyścigu ruszą Andrea Dovizioso na Ducati, Cal Crutchlow na Hondzie i Aleix Espargaro na Suzuki. Niezłe tempo ma także siódmy w kwalifikacji Maverick Vinales. Czy któryś z nich włączy się do walki o zwycięstwo? Przekonamy się w niedzielę o siódmej rano w Polsacie Sport News i na portalu polsatsport.pl.