Pierwotnie spotkanie miało się odbyć 15 listopada w Bangkoku. Ze względu na śmierć 88-letniego króla Ramy IX, cieszącego się w Tajlandii praktycznie statusem półboga, premier Prayuth Chan-ocha ogłosił roczną żałobę dla urzędników państwowych. Wezwał również mieszkańców, by przez 30 dni nie organizowali uroczystości ani imprez.

 

Nie odbywają się zawody sportowe, postanowiono przedwcześnie zakończyć ligowy sezon futbolowy, przyznając tytuł liderującej drużynie Muangthong United. Władze FAT starają się też o przeniesienie spotkania z Australią ze stolicy na inny stadion. Żałoba zakończy się oficjalnie przed terminem potyczki z Australią (król zmarł 13 października), ale sytuacja w Tajlandii może utrudnić przygotowania do rywalizacji.

 

Zmiana terminu meczu nie wchodzi w grę, co wiemy po rozmowach z Międzynarodową Federacją Piłkarską i Azjatycką Konfederacją Piłkarską. Dlatego chcemy zagrać albo w Australii, albo na neutralnym terenie - stwierdził rzecznik tajlandzkiego związku Patit Supapong.

 

Najbardziej prawdopodobną lokalizacją jest Singapur lub Malezja. Tajlandia przegrała wszystkie cztery dotychczasowe mecze i zajmuje ostatnie, szóste miejsce w tabeli eliminacyjnej grupy B. Australia z dorobkiem 8 punktów plasuje się na drugiej pozycji, za Arabią Saudyjską (10). Dwa najlepsze zespoły awansują do turnieju finałowego MŚ 2018 w Rosji.

 

Bhumibol w Tajlandii był przedstawiany jako ojciec narodu i gwarant stabilności. Jego portrety są wszechobecne, a kult monarchy nasilił się po wojskowym zamachu stanu sprzed dwóch lat.