Piotr Mandrysz wreszcie otworzył konto zwycięstw w roli trenera Zagłębia Sosnowiec. W debiucie szkoleniowca jego podopieczni zremisowali na własnym boisku z Drutex-Bytovią 3:3, a zawirowania na ławce trenerskiej działały na zespół deprymująco. Zagłębie mimo trzech meczów bez wygranej pozostawało liderem aż do soboty, kiedy GKS Katowice wywiózł trzy punkty z Nowego Sącza.

Przełamanie zespołu z Sosnowca nadeszło jednak w perfekcyjnym momencie, a kryzys może wreszcie zostać zażegnany. Po kilku szalonych spotkaniach, w których gra zespołu była zdestabilizowana i padało multum goli - Zagłębie wreszcie zagrało poprawnie taktycznie i uporało się z Miedzią Legnica przed własną publicznością.

Napór gospodarzy w bramkę udało się przeobrazić w 60. minucie, kiedy kąśliwym strzałem w krótki róg popisał się schodzący do środka Martin Pribula. Słowak awansował tym samym na drugie miejsce w klasyfikacji strzelców (6 goli). 16 października jest więc ulubioną datą Pribuli, który dokładnie rok temu zdobył hat-tricka przeciwko Stomilowi Olsztyn.

Zagłębie Sosnowiec - Miedź Legnica 1:0 (0:0)


Bramka: Pribula 60'

Zagłębie: Szumski - Budek (Sierczyński 46'), Najemski, Markowski, Udovičić - Matusiak, Dudek - Ryndak, Nowak (Wiktorski 85'), Pribula (Bartczak 64') - Sanogo

Miedź: Kapsa - Bartczak, Midzierski, de Amo Perez, Trifonov - Rasak, Daniel, Forsell, Garguła (Batin 57'), Bartkowiak (Martin 77') - Rybicki (Łobodziński 84')

Żółte kartki: Budek, Matusiak (Zagłębie), Bartkowiak (Miedź)