- Wiedzieliśmy, gdzie gramy, wiedzieliśmy z kim gramy, natomiast chcieliśmy zaprezentować się tutaj dobrze i pokazać, że polska drużyna potrafi grać w piłkę z takim przeciwnikiem. Jeżeli miałbym czegoś żałować, to tego, że nie otworzyliśmy wyniku mimo okazji Vadisa i Jodłowca oraz faktu, że porażka 1:5 była zbyt wysoka. Biorąc pod uwagę sytuacje, gdyby skończyło się wynikiem 2:4 byłoby to bardziej sprawiedliwe. Na tym poziomie decydują jednak detale. Cztery razy Real Madryt nas skoncentrował, trener Zidane przeprowadził potem dobre zmiany i w efekcie przeciwnik zdobył piątą bramkę. Wracamy do Warszawy bogaci w nowe doświadczenie, wiemy, że przed nami dużo pracy - ocenił Magiera.

 

- Chcemy zrobić wszystko, by się rozwijać i dobrze grać. Mówiłem po meczu w Lizbonie, że naszym celem jest zdobycie bramki, a potem zdobycie punktów w UEFA Champions League. Dzisiaj udało nam się strzelić gola w Lidze Mistrzów UEFA po 21 latach, co było dla nas fajną rzeczą. Ale pracujemy dalej. Za dwa tygodnie rewanżowy mecz z Realem, mamy też do odrobienia punkty w LOTTO Ekstraklasie - kontynuował.

 

- Nie było żadnej taktyki, żeby za wszelką cenę powstrzymać Cristiano Ronaldo. Gdybyśmy skoncentrowali się na tym, to kto pilnowałby pozostałych graczy. To bardzo dobry piłkarz, dlatego cieszymy się, że nie strzelił nam gola. Pozytywne jest to, że wielokrotnie nasi obrońcy potrafili sobie z nim radzić, co na pewno ich zbuduje - dodał Magiera.

 

Rewanżowy mecz Legia Warszawa - Real Madryt zostanie rozegrany 2 listopada.