O tym, że dojdzie do pojedynku Kliczko - Browne poinformował niemiecki dziennik "Bild". Potwierdził to także serwis boxrec.com.

 

Kliczko nie walczył od listopada ubiegłego roku, kiedy przegrał z Tysonem Furym (25-0, 18 KO), tracąc pasy WBA, IBF, WBO i IBO. Do rewanżu miało dojść początkowo 9 lipca, później 29 października... Tak się jednak nie stało, bo Fury zasłaniał się problemami zdrowotnymi. Później okazało się, że ma depresje i problemy z narkotykami. W tej sytuacji zwakował mistrzowskie pasy.

 

Wydawało się, że w tej sytuacji Kliczko będzie walczył z mistrzem świata IBF Anthony Joshuą. Niestety, to właśnie obóz Ukraińca miał storpedować rozmowy.

 

- Trzy tygodnie spędziliśmy na rozmowach z Kliczką i wydawało się, że nic nie może się wydarzyć. Wtedy dowiedziałem się, że Kliczko za naszymi plecami negocjuje walki z Brownem i Ustinowem. Nie wiem czemu ukrywali to przed nami. Może szukają łatwiejszego wyzwania? Na tamtych pojedynkach Kliczko zarobi znacznie mniej, ale uparł się na pas WBA - przekonywał promotor Brytyjczyka Eddie Hearn.

 

Browne ostatnią walkę stoczył w marcu, kiedy niespodziewanie pokonał Rusłana Czagajewa (34-3-1, 21 KO) w Groznym, zdobywając pas federacji WBA. Później oskarżono go o zażywanie niedozwolonych środków i odebrano tytuł.

 

W załączonym materiale skrót ostatniej walki Władimira Kliczki.