Zespół z Dąbrowy dwa pierwsze mecze zagrał rewelacyjnie. Przede wszystkim w ataku - w obu rzucił ponad 90 punktów - trzeba też przyznać, że nie miał zbyt wymagających rywali. TBV Start od początku uznawany był za jednego z outsiderów, a Asseco na razie zaliczyło zdecydowany falstart. Ale i tak, czemu trudno się dziwić, atmosfera w Dąbrowie Górniczej dopisuje.

 

- Nastroje w zespole są bardzo dobre. Skupiamy się tylko na najbliższym meczu z Anwilem. Nie wybiegamy myślami zbyt do przodu. Fajnie, że Kendall Gray jest już zdrowy. Dzięki temu będziemy na pewno mocniejsi pod koszem. Zdrowa rywalizacja zawsze jest na plus dla zespołu - mówi na oficjalnej stronie drużyny Witalij Kowalenko.

 

Anwil w pierwszej kolejce został w blokach, bo tylko w ten sposób można opisać porażkę drużyny z Polpharmą Starogard Gdański. W drugim pojedynku z King Szczecin włocławianie co prawda wygrali, ale to też nie był wybitny mecz w wykonaniu drużyn z medalowymi aspiracjami.

 

MKS to w nowym sezonie zupełnie inny zespół. W Dąbrowie pojawili się zawodnicy, którzy w poprzednich rozgrywkach wyróżniali się w swoich drużynach – Jakub Parzeński, Bartłomiej Wołoszyn i Witalij Kowalenko. Do tego MKS zakontraktował niezłych amerykańskich zawodników. Kerron Johnson poprzednio grał w Bundeslidze, w zespole Ludwigsburga. Jeremiah Wilson natomiast miał bardzo dobre statystyki w Portugalii, a w swoim debiucie polskiej lidze rzucił 27 punktów.

 

Początek spotkania MKS Dąbrowa Górnicza - Anwil Włocławek w piątek o godzinie 17.50.