Spokojny wieczór w Rzeszowie. Resovia bije Lotos

Siatkówka

Lotos Trefl już na początku sezonu miał okazję sprawdzić się na tle najlepszych drużyn poprzednich rozgrywek. W trzeciej kolejce gdańszczanie mierzyli się z mistrzem Polski, w czwartej - z wicemistrzem. Obie konfrontacje zakończyły się identycznym wynikiem. Lotos Trefl przegrał w piątkowy wieczór w hali na Podpromiu z Resovią 1:3.

O ile wyniki spotkań z finalistami ubiegłego sezonu okazały się identyczne, o tyle przebieg meczów już nie. W rywalizacji na własnym parkiecie z ZAKSĄ podopieczni trenera Anastasiego przegrali wyraźnie pierwszego seta, w trzech kolejnych tocząc zażartą walkę. W piątek w Rzeszowie byli natomiast zdecydowanie słabsi w dwóch pierwszych odsłonach.

Prawdę mówiąc, po setach, w których Resovia wygrała do 18 i do 17 trudno było oczekiwać, że set trzeci nie będzie ostatnim. Fabian Drzyzga mógł wybierać w ataku pomiędzy dobrze dysponowanymi Marko Ivoviciem a Thibault Rossardem; zawsze mógł też wybrać opcję rozegrania przez środek, gdzie na siatce dominowali Piotr Nowakowski i Bartłomiej Lemański. Drużyna gości nie była w stanie przeciwstawić się rozpędzonej Resovii.

I wtedy, kiedy kibice na Podpromiu pewni byli efektownego zwycięstwa w trzech setach, wydarzyło się coś niespodziewanego. Trzecia partia okazała się popisem ekipy z Trójmiasta. Paszycki, Romać, a przede wszystkim Mika zaczęli grać znakomicie. Efekt? Wysokie, kilkupunktowe prowadzenie gdańszczan. Trener Andrzej Kowal próbował ratować sytuację dokonując podwójnej zmiany - za Drzyzgę i Rossarda weszli Tichacek i Schoeps, ale na niewiele się to zdało. Znów byliśmy świadkami seta bez wyrównanej, zaciętej końcówki, tyle że tym razem górą byli zawodnicy Anastasiego - to oni wygrali do 17.

W czwartym secie wszystko jednak wróciło do normy, którą siatkarze Resovii ustanowili w dwóch pierwszych częściach meczu. Znów gospodarze wszystko mieli pod kontrolą, a swoją przewagę zaczęli budować jeszcze przed drugą przerwą techniczną, na którą schodzili prowadząc 16:10. Spora w tym zasługa Marcina Możdżonka, który dał bardzo dobrą zmianę i niemal bezbłędnego tego dnia Johna Gordona Perrina, który po meczu otrzymał nagrodę MVP. Gości do walki próbowali poderwać jeszcze Mika z Paszyckim, ale rzeszowianie nie pozwolili rywalom na wiele. Resovia zakończyła mecz przy trzeciej piłce meczowej.

Ostatecznie Resovia wygrała czwartego seta do 17 i cały mecz 3-1. A szczęśliwi kibice w Rzeszowie mogli narzekać chyba tylko na brak większych emocji. W żadnym z czterech setów, zespół, który daną partię przegrywał, nie przekroczył granicy dwudziestu punktów. Trudno więc mówić o widowisku dla ludzi o mocnych nerwach, to był raczej spokojny jesienny wieczór z siatkówką...

PlusLiga, 4. kolejka

Asseco Resovia Rzeszów - Lotos Trefl Gdańsk 3:1
(25:18, 25:17, 17:25, 25:17)

Resovia: Nowakowski 5, Lemański 6, Perrin 13, Ivovic 13, Rossard 9, Drzyzga 1 - Wojtaszek (l) - Dryja 1, Tichacek 1, Schoeps 5, Winters 1, Możdżonek 4, Depowski.

Lotos Trefl: Grzyb 4, Pietruczuk 6, Schulz 2, Paszycki 10, Mika 15, Masny  3 - Gacek (l) - Romać 10, Jakubiszak, Stępień.

Sędziowie: M. Twardowski, Sz. Pindral. Widzów: 4304. MVP: Perrin.

SZYFR, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze