Trudno sobie wyobrazić sukcesy Manchesteru City bez tych dwóch piłkarzy. To przecież Kompany od zawsze był pierwszym wyborem trenerów, kapitanem, przywódcą i to jemu kupowano partnerów na środek obrony. Nikt nigdy nie pomyślał, by go zmieniać! Belg jednak ma swoje problemy, bo w ostatnim sezonie nie grał zbyt często - zanotował zaledwie dwadzieścia dwa występy we wszystkich rozgrywkach.

Teraz nie jest lepiej, bo kontuzje przeszkadzają mu do tego stopnia, że ma na koncie ledwie dwa mecze! Guardiola już dawno pogodził się z tym, iż musi radzić sobie bez niego. Nikt nie podważa umiejętności Belga, lecz kłopoty zdrowotne nie przemawiają za nim. Kto wie, czy z czasem jego rola - nawet, jeśli wyzdrowieje - nie będzie taka, jak jeszcze niedawno.

Sytuacja Aguero jest zupełnie inna i wydaje się jeszcze bardziej abstrakcyjna. Argentyńczyk wielokrotnie powtarzał, że jest szczęśliwy w Manchesterze, choć mówił to jeszcze przed przyjściem Guardioli. W tym sezonie strzelił już jedenaście goli w dziesięciu meczach, więc wydaje się, że nie ma powodu do smutku. W ostatnim spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko Barcelonie usiadł jednak na ławce rezerwowych, a kiedy pojawił się na boisku, to było już po zabawie.

Guardiola przyznał, że była to decyzja taktyczna, gdyż wolał mieć jednego pomocnika więcej, by zastopować poczynania rywali w środku pola. Odniósł się także do plotek związanych z odejściem Aguero, twierdząc, że piłkarz sam zdecyduje, kiedy ma zamiar opuścić klub.

Aguero na stałe wpisał się do historii Manchesteru City, biorąc udział w pamiętnym sezonie 2011/2012, strzelając gola na wagę pierwszego mistrzostwa Anglii od 44. lat w doliczonym czasie gry. Dla klubu strzelił już ponad 100 goli w samej Premier League.